czwartek, 30 października 2014

CAFFE LATE I CZEKOLADOWE MUFFINKI DOROTY



  

Jak co roku, pod koniec października plastycy amatorzy z Małego Trójmiasta organizują wystawę swoich dzieł, dokonań z ostatnich 12 miesięcy. Jak co roku ja też wystawiam również swoje obrazy i rysunki, bo jest to możliwość pokazania się szerszemu gronu. W tym roku była to 10 wystawa, więc ustaliliśmy, by ugościć zwiedzających tak urodzinowo. Tort byłby zbyt szybko pochłonięty przez gości, więc postanowiono, że każdy z wystawiających upiecze muffinki, oczywiście w większej ilości niż jedna sztuka. Ponieważ ja po wakacjach musiałam nadrabiać zaległości malarskie na wystawę, z pomocą w zakresie wypieku przyszła mi moja synowa Dorota, której dokonania kulinarne są znane nie tylko w naszej rodzinie. Tak powstał kolejny z przepisów do naszej rodzinnej Książki Smakowitości:


Przed wywiezieniem muffinków na wystawę zdążyłam jeszcze wykonać parę zdjęć tych Dorotkowych wspaniałości:





















Muffinki wszystkich wystawiających prace wylądowały na specjalnym statywie, który miał imitować tort i cieszyły się ogromnym zainteresowaniem zwiedzających, można było nawet powiedzieć, że do momentu ich zniknięcia były główną atrakcją wystawy:






A w podbalkonowym ogródku ostatnie jesienne jeszcze aranżacje i , niestety, powolutku trzeba będzie przygotowywać moje kochane róże do zimy.

















 


Na koniec jeszcze kilka moich prac z wystawy:









Dziękuję za odwiedziny i do zobaczenia w kolejnym poście...

poniedziałek, 20 października 2014

"IDZIE JESIEŃ, NIE MA RADY NA TO..."



   Dzisiaj za oknem już szaro i wiatr zawziął się, by zrzucić wszystkie kolorowe liście winobluszczu tak pięknie do tej pory zdobiące mój balkon. Deszcz też nie zachęca do spacerów. A jeszcze wczoraj przed południem byliśmy na spacerze, na łąkach, wzdłuż rzeki Redy i ciepło było i wspaniale kwieciście jeszcze.



  

Trzmielina pospolita- to bardzo niebezpieczna,trująca , czerwona piękność.


Kalina również w czerwieni. W odróżnieniu od trzmieliny jest rośliną leczniczą, szczególnie kora z tego krzewu.

Największą jednak niespodzianką było spotkanie rozkwitłymi ponownie i jeszcze bardziej niż wiosną pachnącymi kwiatami dzikiej róży. Krzak rosnący na samym brzegu Zatoki Puckiej, z którego kwiatami "chwaliłam" się wiosną, teraz w listopadzie, znowu pokryty różami i rzeczywiście, te jesienne pachną dużo intensywniej. 
    Po spacerze oczywiście powstało wiele aranżacji z przyniesionymi do domu trofeami.



























Do dekoracji użyłam również dyni różnego rodzaju, które otrzymałam od przyjaciółki "Ogrodniczki"












Jedna dynia była jednak z mojego podbalkonowego ogródka. I tu zdjęcie jako dowód rzeczowy.

I tak jak w poprzednim poście kilka obrazów malowanych w tak zwanym międzyczasie na wystawę, która rozpoczyna się 24 października . Jest to więc przedpremierowa ich prezentacja.








Niech ciepła herbatka ( ziołowa) poprawia wszystkim nastrój, pozwalając przetrwać coraz bardziej "rozpluszczoną" jesień
Wanda