niedziela, 13 września 2015

WAKACJE JUŻ ZA NAMI...




  Wszystko co dobre musi się kiedyś skończyć... Pora wracać do domu. Magia Borów Tucholskich, a szczególnie ta "nasza" maleńka  Czernica jak co roku przez trzy miesiące doładowuje akumulatory na jesienno-zimowe smuteczki. W tym roku, co prawda, było mniej grzybowo i jagodowo, bo deszczu przez ten cały czas praktycznie nie było, ale w domu są jeszcze zapasy z poprzedniego, więc do bigosu suszu nie zabraknie. Wygrzani za to jesteśmy jak po tropikach - temperatury przez dwa miesiące ponad 30°C, z tym, że w lesie , nad wodą tak nie doskwierały.          Wnuki skończyły wcześniej wakacyjną przygodę -  dwójka z nich, już niestety,  rozpoczęła kolejny rok szkolny, ale, mam nadzieje,  pobyt w Borach również dodał im sił do ciężkiej pracy, aż do przyszłego roku. Wierzę, że pozostaną im na długi czas w pamięci wieczory, czas codziennego żegnania słońca i witania wiecznie zmieniającego kształt księżyca...





 





  Rozalka, najmłodsza z całej czwórki, o tej porze wyruszała na spotkanie z łabędziem, być może zaklętym królewiczem z jej bajki...




Frajda biesiadowania na powietrzu, korzystania ze smakołyków zebranych własnoręcznie w lesie to coś, z czego najtrudniej rezygnować wracając w domowe pielesze.















 Dnie spędzaliśmy na wodzie, pływając po jeziorach i Brdzie, która łączy je wszystkie od Charzykowskiego, po Kosobudno. 













Poza wodą wycieczki piesze i rowerowe, leśnymi i polnymi drogami, przy których często tutaj można spotkać drzewa owocowe wyrosłe, być może z nasion wyrzuconych kiedyś tam ogryzków...
Są to tak zwane "dziczki" i jabłka nie bardzo nadają się do jedzenia- kwaśne- ale przystrajają drogę pozwalając na ciekawe ujęcia foto.










I jeszcze jedno cudowne miejsce w "naszej" letniej okolicy- stary młyn z początku XX wieku i dużo starsza, bo chyba przeszło dwustuletnia chata znajdujące się na terenie należącym do naszych dobrych znajomych, którzy tam wybudowali nowy dom nad stawem młyńskim. Chciało by się codziennie oglądać takie widoki:
















Cała menażeria domowa żyje tutaj w naturze, mając do dyspozycji pole, las i wodę. 
 







Stary młyn, nie pracujący od śmierci młynarza zamilkł, lecz w każdej chwili może podjąć pracę, wewnątrz bowiem wszystko sprawne...



 
 Stara chata chyli się ku upadkowi, niestety zbyt dużych pieniędzy potrzeba by uratować ten dom, pamiętający przemarsz wojsk Napoleona na Moskwę. Drewno,z którego została zbudowana już sczerniało ze starości Nikt tam już nie mieszka, ale róże i inne kwiaty rosnące przy ścianach są pod troskliwą opieką Pani na włościach.




























 Chata i jej otoczenie to wiele szczegółów, które zawsze chciałam utrwalić na zdjęciach, ku pamięci...













 Wysuszone na słońcu stare korzenie ustawione pod ściana to bardzo szczególna ekspozycja plastyczna


Umieszczony pod rynną kamień przez wiele lat był wypłukiwany wodą i teraz to też swoista rzeźba




 Otwór w oknie u góry został zrobiony specjalnie, by na strychu zagnieździły się sówki


  Myślę, że wkrótce wrócę też do cyklicznego pisania postów, bo tematów wiele, oj wiele. Pozdrawiam przyjaciół i znajomych blogowiczów i nie tylko, życząc Wszystkim odwiedzającym uśmiechów do wspomnień, nie tylko tych letnich.


Teraz przyszedł czas na ponowne przystosowanie się do życia w cywilizacji, mam nadzieję, że przejdzie bezboleśnie, bo i pracy w moim małym ogródku po tak długim okresie zaniedbania, wiele.
                                                           Wanda













































 

28 komentarzy:

  1. Cudowna fotorelacja, wnuki mają wspaniałe wspomnienia z wakacji. Pierwsze zdjęcia gromadki są rozbrajające. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Pieknie spediliscie wakacje, a ja jestem ciekawa czy cos malowalas w miedzyczasie, pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Cudowne wakacje mają Twoje wnuki, to jak znaleźć się w zaczarowanym świecie.
    Widok tej pięknej chaty aż doprowadził do ścisku w żołądku, całe obejście jest tak klimatyczne, młyn i stawy. Po prostu żal, ze nie da się tego uratować. Nawet szalona myśl powstała w mojej głowie...ale mieszkamy za daleko., żeby zrobić w Borach siedlisko.
    Wando, serdecznie pozdrawiam i życzę spokojnego wdrażania w codzienność.:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dobrze ,że już jesteś :)
    Do ...oj jak szkoda,że nie można go uratować . Ten żółw to może nasz Twardy który 20 lat temu wyszedł i nie wrócił.Do dzisiaj zastanawiamy się gdzie doszedł
    Wakacje wspaniałe,zazdroszczę pozytywnie ,my nie możemy znależć czasu na wyjazdy.Szczególnie w wakacje.
    Czekam na fotorelacje kolejne
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Witaj kochana:) Piękne zdjęcia, wspaniałe chwile uwiecznione, będzie co wspominać podczas jesiennych długich wieczorów:)
    Ściskam bardzo serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Pięknie spędziliście wakacje:)))cieszę się że znów się odezwałaś:)))żal takich starych chat:(((Pozdrawiam serdecznie:))

    OdpowiedzUsuń
  7. Pięknie spędziliście wakacje:)
    Są super wspomnienia to i zarok powtórka;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Lato się skończyło, ale pozostaną wspomnienia i zdjęcia:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ależ wspaniale spędziliście lato. W cudownym, przepięknym miejscu, pełnym ciszy, spokoju.... dosłownie raj na ziemi :)
    Wyobrażam sobie jakie dzieciaczki byłe szczęśliwe z takich wakacji :)
    Chata niesamowita, uwielbiam takie stareńkie domy, tyle w nich historii, tyle przeżyć, o których nigdy nie usłyszymy. Zawsze bardzo mnie to porusza...
    Pozdrawiam cieplutko i czekam z niecierpliwością na kolejne piękne opowieści :)
    Pozdrawiam cieplutko, Agness:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Wandziu... dobrze, że już jesteś... zdjątka cudne... rustykalne i z lekka smakowite...
    wypoczęłaś i to jest najważniejsze
    pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  11. Witaj Wandziu , ale wspaniałe miałaś wakacje natura i rodzina i czego chcieć więcej. Fajnie że już jesteś . Miłego tygodnia !!!

    OdpowiedzUsuń
  12. Jakże urocze miejsce, gdzie przyroda i historia przeplatają się co krok. Przecudne te Twoje zdjęcia, dzięki nim na skrzydłach wyobraźni przeniosłam się tam choć na chwilkę. Co tam Hawaje i Paryże, tylko trzeba umieć patrzeć, a Polska odkrywa przed nami swoje skarby.

    OdpowiedzUsuń
  13. Miło Wandziu ,że już jesteś.Przeniosłam się dzięki Tobie w bajkowy świat,tylko szkoda że znikają takie piękne miejsca...To wspaniała sprawa,że możecie cieszyć się rodzinnie letnimi chwilami w takim klimatycznym miejscu,pełnym wspomnień i tajemnic...Pozdrawiam serdecznie:)))

    OdpowiedzUsuń
  14. Piękne zdjęcia na których widać, że wakacje dzieci miały udane bo tam z pewnością pomysłów na zabawę było co nie miara:) Urzekła mnie ta chata..przyznam, że szukamy z mężem czegoś podobnego by móc choć na chwile oderwać się od rzeczywistości i odpocząć :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Wspaniale spędziłaś wakacje z wnukami!!! Piękne zdjęcia i miłe wspomnienia!!!
    Serdecznie pozdrawiam:))

    OdpowiedzUsuń
  16. Ehhh...co za magiczne miejsce:) Dziękuję, że się z nami podzieliłaś swoimi emocjami...ten opuszczony dom...absolutne piękno, te kwiaty:))) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  17. Piękne wspomnienia Wandziu, ale cieszę się, że już wróciłaś do blogowego świata.

    OdpowiedzUsuń
  18. Bardzo lubie Twoje wakacyjne wspomnienia.
    Sa takie prawdziwe, swojskie.
    Serdecznie pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  19. Wspaniała fotorelacja. Jak tam jest pięknie. Wyobrażam sobie jak tam można wspaniale wypocząć wśród natury. Urzekła mnie ta opuszczona chata i cała okolica. Dzięki, że podzieliłaś się wspomnieniami:):):):)

    OdpowiedzUsuń
  20. WRESZCIE ! wróciłaś Wandziu ,zdjęcia piękne ! tak często do Ciebie zaglądałam,zmęczona czekaniem przeoczyłam kiedy wróciłaś.Bardzo sie ciesze i czekam na kolejny wpis w Twoim wydaniu.Pozdrawiam Hania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za odwiedziny i pozdrawiam Haniu serdecznie

      Usuń
  21. OJ MAMUŚ - nareszcie jesteś!!! Nie mogłam się już doczekać postów! Teraz to nawet Czernice kochana musisz mi przybliżać, za co dziękuję Wam bardzo! Młyn i stara chata to chyba moje ulubione miejsce, zakamarki stawu, gdzie przysiada zimorodek znam na pamięć, młyn uwielbiam, a ostatnie zdjęcie - jak obraz(możesz namalować:). A gdzie przyczepowe sprawki? Aranżacje owocowe - piękne - zawsze masz koło siebie takie ładne rzeczy - czy to biwak czy dom, czy ogródek:) Tęskniłam Wami blogowymi - cieszę się, że już jesteście z powrotem :*

    OdpowiedzUsuń
  22. Magiczne miejsce.
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  23. Cudownie, że już jesteś:) Wspaniałe wakacje miałaś, trzy miesiące w takim miejscu to prawdziwy raj dla duszy ciała, oczu i wszelkich zmysłów:) Z pewnością siły i zapału na nowe starczy Ci na długo:)
    Śliczne zdjęcia i niesamowity jedyny w sowim rodzaju klimat:)
    Pozdrawiam Cię serdecznie i czekam na kolejne wpisy...:)

    OdpowiedzUsuń
  24. What a beautiful place for creating childhood memories!

    OdpowiedzUsuń
  25. Chciało by się jak najszybciej wrócić do tych stron tam gdzie wolność i nasz drugi dom.

    OdpowiedzUsuń
  26. Wandziu,
    nawet aparatem tworzysz niezapomniane sceny.
    Pokazałaś nam zaczarowane miejsce. Przepiękne.
    Pozdrawiam serdecznie:)*

    OdpowiedzUsuń