poniedziałek, 12 października 2015

PRZEDPOKÓJ PO PRZEJŚCIACH

  
   Mieszkanie w bloku wiąże się z ciągłą walką o kawałeczek, chociaż, nowej przestrzeni, by móc realizować swoje pomysły przerastające, niestety,metraż lokum... Stąd może właśnie ta realizacja przebudowy ( tak, tak, wręcz przebudowy ) przedpokoju. Pomysł do tego zamierzenia powstał podczas pobytu u naszych angielskich przyjaciół, gdy oni, przeprowadzając remont swojego domu ( Frogs Hall Farm ), wymieniali stare, liczące dobrze sto lat, drzwi na taras, patio właściwie. Zabraliśmy te drzwi na dach autka i... zaczęło się kombinowanie co i jak...Tuż przed rozpoczęciem działań wyglądało tak:



   I teraz nastąpiła destrukcja. Trzeba było wyciąć większy otwór drzwiowy, by wstawić skrzydła drzwi (przywieźliśmy 4 sztuki ). Na szczęście była to tylko ściana działowa, bo w nośnej nie można by było tego zrobić . Boazeria sięgająca do podłogi też musiała być obcięta. Wszystkie te prace spowodowały, że nawet przy zamkniętych do innych pomieszczeń drzwiach, nie dało się uniknąć totalnego zapylenia.



 Udało się wstawić trzy skrzydła, ale dopiero po ich przycięciu  
( pracę tę wykonał już stolarz, który zrobił również futrynę).


  Szyby w tych drzwiach są robione według tradycyjnego wzoru. Co któraś jest specjanie wybrzuszona w charakterystyczny sposób, spotykany w starych oknach angielskich domów.


   A czwarte skrzydło? Kombinowałam, przespałam sie z tym 
i postanowiłam zrobić z tej ostatniej części... szafę. No nie sama, zrobił to też fachowo stolarz, bo musiała być solidna, gdyż od razu znalazłam przeznaczenie dla niej jako schowka dla zwożonych z wojaży kubków, telerzyków, filiżanek itp itd. A to jest ciężkie 
i ciężko zdobyte, więc musi być pod "specjalnym nadzorem"...







    Drzwi te oczywiscie trzeba było pomalować i nie bedzie tu niespodzianki, oczywiście barwą ecru...




   W przedpokoju, gdzie wszyscy we wnęce mają powstawiane szafy, urzadziłam taką małą jadalnię, miejce do posiedzenia, prac ręcznych też. By powiększyć optycznie metraż wszędzie, gdzie tylko się da, wiszą lustra. Ten kąt naszego mieszkania jest najczęściej zmieniającym się, bo nie ma tam takiej stałej, ciężkiej zabudowy i mogę "szurać" meblami.





    Oczywiście po zmianie drzwi nie pasował mi brązowy odcień boazerii. Więc wałek, farba i lekko szarawy kolor, tak na trzy razy. Użyłam farby akrylowej ( uwaga reklama: farba flugger wymieszana w/g wzornika koloru, półmat - super!)







         











 







 Miejsce starego lustra zajęło nowe, umieszczone za to w bardzo starej okiennej ramie...







    Szafy w przedpokoju zyskały jeszcze, oprócz koloru, grafikę zrobioną techniką transeru. Owale wykonałam już wcześniej sprawdzoną techniką, którą przedstawiłam w poście o renowacji starej szafy. I jeszcze przetarcia mające dodać smaczku...









   A za oknem jesień, więc troszkę jesiennych szczególików. Cis podarował gałązkę z owocami, a jabłka czerwienieją jeszcze również w ogródku.













Zmiany, zmiany... To wszystko wpływa wspaniale na samopoczucie, człowiek dowartościowuje się. Chociaż zmęczenie daje się we znaki, ale za to jaka satysfakcja!
Wielu zmian, zawsze na lepsze i sił do realizacji nawet najśmielszych pomysłów wszystkim, którzy tutaj zajrzeli
                                                                                     Wanda