poniedziałek, 30 listopada 2015

W KRATKĘ


Jutro wyjazd. Pakowanie, a walizki mają jednak jakąś tam, ostateczną pojemność, a i ograniczenia bagażowe przewoźnika ( tym razem zdobywamy Anglię samolotem ) nie pozwalają zabrać wszystkiego, co by się chciało...
Podczas przygotowywania rzeczy do wyjazdu zauważyłam, że "dziwnym" trafem (hic!) zabieram się w kratkę. Lubię w tym okresie czasu te klimaty kolorystyczno-deseniowe, są takie przytulnie ciepłe, co jest bardzo ważne w tym okresie, już przecież coraz niestety chłodniejszym. Tak powstała seria zdjęć w kratkę...





























Na niektórych poprzednich zdjęciach pojawiło się małe naczynko, oczywiście w kratkę. Spieszę donieść, wbrew co niektórym domniemaniom, że jest to pojemnik na kilka kropel własnoręcznie sporządzonej naleweczki 

z jeżyn rosnących w moim podbalkonowym ogródeczku. Moi angielscy przyjaciele musza przecież tego skosztować. Szkoda tylko, że krzaczek jeżynowy jest tylko jeden...












W domku jeszcze trochę jesieni, ale po przyjedzie już się zaczną świąteczne, zimowe, klimaciki.









Dzisiaj jeszcze kończyłam obrazki z serii dla koleżanki:







Walizki udało się domknąć, więc jutro skoro świt na lotnisko i po dwóch godzinach spotkanie z przyjaciółmi. 
Przywiozę na pewno wiele zdjęć z tej wyprawy, którymi postaram się podzielić w następnym poście.
Życzę wszystkim możliwości takich przerw w codziennościach,
pozdrawiam
Wanda


piątek, 20 listopada 2015

Z DZIKĄ RÓŻĄ W TLE...



   Prognoza pogody zapowiada już taką prawdziwą jesienną pluchę, więc ostatnim chyba rzutem na taśmę udało się zdobyć jeszcze trochę koloru podczas wczorajszego spaceru . Czerwień dzikiej róży to jedna z moich ulubionych barw w tym czasie, więc starałam się wyeksponować ją w przybraniu domu, ożywieniu  listopadowych szarości. Za mało trochę było owocu, by użyć go do wytworzenia napoju rozweselającego , czy konfitury, ale i takie jego użycie też powoduje wewnętrzne zadowolenie.






Cała radość w szukaniu najlepszych miejsc do tworzenia tych dziko różanych kompozycji. Kombinowanie, w jakim miejscu, w czym postawić to dla mnie coś jak malowanie obrazu.























































































Do Świąt już coraz bliżej i tak powolutku przygotowuję mieszkanko. Będzie tak trochę w wersji angielskiej, bo z licznych wyjazdów do koleżanki zawsze coś się przywiezie. Lubię taki klimacik, ciepełko kolorów czerwieni, brązów, żółcieni , lekko przyćmione światło lamp, w których świecą się zawsze tylko żarówki o żółtawej barwie...

















 Misio, zwany przez wnuków Miodzio, też już przygotowuje się do
czasu zimowego na razie moszcząc sobie miejsce w fotelu. 


Chwil w ciepełku, przy herbatce i ciekawej książce wszystkim, którzy mnie dzisiaj odwiedzili
Wanda