czwartek, 29 września 2016

BARDZO DŁUGIE WAKACJE


 Tuż przed wyjazdem w nasze ukochane Bory Tucholskie zrobiłam zdjęcie podbalkonowego ogródka. Co prawda lało, ale wszystko zaczynało kwitnąć, pachniało, szalało w zielonościach - jak to w czerwcu. Piękna, żywa tapeta, aż żal było wyjeżdżać...Cóż, wszystko jednak zostało popakowane i czas było ruszać, bo " lato, lato, lato czeka..."
   A teraz koniec września i koniec naszych wakacji. 
Od ostatnich dni czerwca do dzisiaj... Trzy miesiące zamiany  mieszkania w "cywilizacji" na przaśne życie w przyczepie kempingowej,
 gdzie wygód nie za wiele, ale za to co dzień rano przez okno przyczepy taki widok:



Bory są takim magicznym miejscem do którego trzeba wracać. Doświadczyliśmy tego nie tylko my. Co roku spotykamy się z wieloma osobami, z niektórymi już nawet zawiązały się więzy przyjacielskie i oni też "zarazili się" specyfiką tego miejsca. Przyjeżdżają tu od wielu lat, z różnych krańców świata nawet.



Część wakacji spędzaliśmy razem z wnukami ( przecież z dziadkami najlepiej!) , wtedy czas mijał bardzo, bardzo szybko. Codzienne wyprawy na grzyby, a było w tym roku grzybów mnóstwo












Zuzia i Julek postanowili również sprawdzić czy w jeziorze są ryby. Było to łowiectwo bardzo sportowe i obie złowione przez nich rybki wróciły bez uszkodzeń do jeziora. Łowienie nie okazało się jednak wymarzonym zajęciem na wakacjach : " a, bo trzeba siedzieć i czekać..."









Zuzia czasami potrafiła się zatrzymać, wyciszyć i można było "pstryknąć" zdjęcie







 a Julek ze Zbysiem szaleli na rowerach od rana do nocy i trudno go było złapać w obiektywie aparatu, no chyba, że przy stole, ale za drzewem już rower czeka,lub wieczorem przy oglądaniu bajki, jedynego kontaktu z elektroniką przez cały dzień







 Pewnego wieczoru powiało i to nieźle. Zachuczało, zaświstało i wyrwało stojącą blisko naszego "domku" brzozę. Przewróciła się wzdłuż namiotu sąsiadów, na szczęście nikogo tam nie było, a główny pień jakby jakiś aniołek popchnął o kilka centymetrów w bok, bo tylko boczne gałęzie zahaczyły o konstrukcję i mieszkańcy mogli, po pewnym zabezpieczeniu małego, jak na taki wypadek rozdarcia płachty, kontynuować wczasy.






Zbysio jak detektyw cały dzień dociekał jak to mogło się stać, że wiatr obalił taką wielką brzozę




Do końca wakacji już nic takiego się nie wydarzyło, ale wrażenie pozostało. Następnego dnia przyszedł pan Mirek z piłą i pociął pień na klocki, które to posłużyły przez całe lato jako całkiem poręczne mebelki ( stoły krzesełka ) i aż szkoda, że nie można ich było zabrać do domu ( bardzo ciężkie ) - już bym tam znalazła dla nich miejsce. Na szczęście pan Mirek zgodził się pociąć kilka pieńków na plasterki, bo wymyśliłam sobie, że będą to wspaniałe podkładki, tacki






Z obciętych brzozowych gałęzi tata Rozalki i Zbysia zbudował szałas, wspaniałą kryjówkę chroniącą przed słońcem, ale też i przed deszczem. Tu swoje gospodarstwo domowe urządziła najmłodsza wnuczka, Rozalka









Wakacje wakacjami ale trzeba było też popracować artystycznie. Powstało kilka obrazów, chociaż prawdę mówiąc tak bardzo się nie chciało
















I wreszcie przyszedł czas powrotu do domu. Tu za oknem zmiana tapety







A w ogródku nasza mała jabłonka jak co roku obdarowała nas smacznymi jabłkami. Jabłka z drugiej jabłonki jeszcze trochę powiszą, bo to późna odmiana, ale też obrodziła " na bogato" i za dwa tygodnie cała czwórka wnucząt będzie miała frajdę zrywania jej owoców. 






















Dzisiaj już jesiennie, chociaż w miarę ciepło. Trzeba powoli przygotowywać ogródek, zaniedbany nieco podczas tak długiej mojej nieobecności do tej mniej przyjemnej pory roku. W październiku czeka mnie wystawa więc pomalować będzie też jeszcze trzeba, ale na razie aklimatyzacja w domku...





Pozdrawiam Tych wszystkich, którzy mnie jeszcze nie zapomnieli prze te długie trzy miesiące. Już teraz wracam do normalności, więc przynajmniej częściej będzie można do mnie zajrzeć...

Uśmiechów na każdy dzionek
Wanda


23 komentarze:

  1. Piękne, rodzinne wakacje... pozostaną na zawsze w sercach Wnuków.
    Tęskniłam Wandziu za Twoim cudnym blogiem, a najbardziej za obrazami, które tak mnie fascynują. Każdy z nich to jak najpiękniejsza fotografia, każdy żyje, oddycha, jak Ty to robisz. Ale otrzymałaś wielki DAR!

    OdpowiedzUsuń
  2. Wakacje mieliście cudowne:))))ale cieszę się że znów jesteś:)))piękne zdjęcia:)))Pozdrawiam serdecznie:)))

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękne widoki, dzieciaki wspaniałe,ale kilka miesięcy w przyczepie, to jednak wymagało wytrwałości, gratuluję. Obraz z koniem powala na kolana, pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja też w tym roku spędzałam wakacje w Borach Tucholskich, ale krótko. Potwierdzam, ze to piękne miejsce, bardzo wiele jagód było, ale grzybów, przez suszę, mniej. Cały czas zachwycam się Twoją zielenią za oknem.

    OdpowiedzUsuń
  5. Piękne wakacje, najlepsze bo...z wnukami:) Sliczne dzieciaki, miły urozmaicone w przygodę wakacje! Bory Tucholskie to piękne miejsce. Byłam tam kiedyś i też dużo grzybów zebrałam!
    Obrazy piękne, koń skradł moje serce. Kocham konie!!!

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak miło, że jesteś kochana...
    Widać, ze wakacje były wspaniałą dla Was przygodą... Że spędziliście je cudownie i razem!
    moc uścisków serdecznych dla Ciebie!

    OdpowiedzUsuń
  7. Piękne obrazy, piękne kadry z wakacji i jesienne z domku. Gdzie będzie wystawa, jeśli mogę spytać?

    OdpowiedzUsuń
  8. Stęskniłam się Wandziu za Tobą i Twoimi postami. Miałaś wspaniałe wakacje. Zdjęcia przecudne, oddają urodę Borów i Twoich wnucząt. Obrazy także wielkiej urody, podziwiałam wszystkie. Mam nadzieję, że teraz, jak jesteś już w domu, częściej uraczysz nas taką estetyczna ucztą. Po wczorajszym załamaniu pogody, wyjrzało u nas słońce i znów było ponad 20 stopni. Mam nadzieję, że jeszcze jakiś czas będziemy cieszyć się urokami jesieni. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  9. Podziwiam Twoje wakacje w przyczepie,nigdy takich nie miałam, a widzę, że dla dzieci to też fantastyczna zabawa. Aż żałuję, że mieszkam daleko, bo zapewne wystawa Twoich prac odbędzie się gdzieś nad morzem, czyli trochę za trudno będzie ją zobaczyć. Miło, że jesteś z powrotem. Serdeczności przesyłam.:))

    OdpowiedzUsuń
  10. Długie i wspaniałe wakacje miałaś Wandziu. Piękne miejsce, świetne zdjęcia i super zadowolenie wnuków i Wasze. Obrazy jak zwykle wspaniałe. Głowa konia, kwiaty jak żywe. Masz cierpliwość.....i ogromny talent. Gratuluję wystawy i czekam na kolejne piękne prace. Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Wspaniałe chwile na łonie natury:))Piękne zdjęcia, obrazy, a Twój ogród - marzenie dla każdego (konkretnie dla mnie),który taki ogród chciałby przenieść pod swój balkon:))Znów mogłam nasycić się Twoją artystyczną energią -dziękuję!
    Serdecznie pozdrawiam:))

    OdpowiedzUsuń
  12. Uffff, nareszcie jesteś
    Wakacje cudowne nie tylko dla Was ale i dzieci.Chwile bezcenne no poza tymi grożnymi ale będziecie mieli o czym wieczorami opowiadać.
    Cichutko liczę na kolejne posty bo potrzebny mi "kop" do wszystkiego
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  13. Po takich pięknych wakacjach ,będziesz musiała Wandziu kilka dni się aklimatyzować. Słodkie masz wnuczęta , na pewno wakacje z dziadkami wspominać będą długo . Obrazy jak zwykle fantastyczne . Pozdrawiam serdecznie .

    OdpowiedzUsuń
  14. Nareszcie jesteś(cie) :) ! Te blogowe wpisy cały czas mnie informują zdjęciowo jak w domku po prostu, jak ogródek wygląda itp. Już październik, a Czernica przypomniana, grzybowa, aż ciepło na serduszku...i dzieciaki(Jezu, jak one wszystkie szybko rosną). Co do wzrostu to przyznam, że jabłonka taka mała, a jabłek tyle - aż dziw jak to wszystko jej zgrabne rączki-gałązki utrzymują! Plasterki pieńkowe u mnie się sprawdzają wzorowo(jeszcze raz bardzo dziękuję za pamięć o swojej córci), będę zawsze pamiętać, że są z czernicowej brzozy, pod którą obozowaliśmy od dziecka:) Konik przecudny, a poziomki i truskaweczki...aż mi serio ślinka pociekła takie smakowite(nadal podpowiadam, że bardzo chcę taki kuchenny obraz) :P Dobrze, że już jesteście - jesienna tapeta za oknem przeciez taka piękna...:*

    OdpowiedzUsuń
  15. Piękne, rodzinne wakacje. Cudne widoki za oknem. Kocham Twoje obrazy i cieszę się, że jesteś. Pozdrawiam:):):):)

    OdpowiedzUsuń
  16. Wspaniałe zdjęcia z wakacji!!! Cudowne obrazy!!!Serdecznie pozdrawiam:))

    OdpowiedzUsuń
  17. Zdjęcia PRZEPIĘKNE! Z klimatem!
    Serdecznie pozdrawiam. :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Witaj Wandeczko. Dawno mnie tu nie było. Gdzieś zapodziałam adres Twojego bloga. Widzę, że wspaniałe wakacje miałaś. Ciekawi mnie dokładne miejsce Twego wakacyjnego pobytu. Jeziorko mi znane jakby. Chociaż jezioro do jeziora podobne, a tyle ich tutaj, że mogę się mylić. Mieszkam na skraju Borów więc jestem tam czestym gościem, bo gdzie na grzyby jak nie w Bory? Uwielbiam te lasy, tak czyste i jeziora, chyba nad wszystkimi bywałam. Pozdrawiam cieplutko i serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  19. Przepiękne obrazy, fantastyczne mieszkanie cudnie urządzone... uwielbiam takie klimaty :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Cudnie opowiedziane.Wspaniałe zdjęcia i fantastyczna muzyka stwarzają niepowtarzalny nastrój.Miło było powspominać. Już nie możemy się doczekać następnych wakacji i ponownego spotkania z Wami i z Grażką. Całujemy Was gorąco Gosia i Zbyszek.

    OdpowiedzUsuń
  21. Bardzo fajne, wakacyjne zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Zazdroszczę wakacji w przyczepie. A o tych grzybach to nawet nie myślę. Bory Tucholskie zawsze Was obficie obdarowują. Obrazy przepiękne. Nie można od nich oderwać oczu. Cudowne aranżacje z jabłkami.
    Serdecznie pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń