sobota, 28 czerwca 2014

Jeszcze przed wyjazdem do lasu...

      
 Przyczepa już stoi nad jeziorem, ale pozostało tyle "różano - truskawkowych" fotek, że żal się  nimi nie podzielić... Żal również, że po powrocie z Borów już takiego rozkwieconego ogródka nie zastanę, ale za to będą czerwone jabłka i mnóstwo granatowych jeżyn. Teraz dni zaczynają się budzikiem ptasich treli, a kończą przy blasku ogniska. O tych jednak, wakacyjnych codziennościach w następnym poście.



























































A teraz meldunek z Borów Tucholskich: SĄ GRZYBY!!!  Wnusio prezentuje plon pierwszego spaceru po lesie...





Słoneczka i ciepełka!
                                Wanda

piątek, 20 czerwca 2014

Roses mon amour...


 Wreszcie! Podbalkonowy ogródek rozkwitł i rozpachniał się po królewsku. Moje najukochańsze róże wraz z jaśminem zawojowały wszystko pomniejsze, choć też przecież kolorowe " kwietności". Zapach tej mieszanki zawraca w głowie, szczególnie podczas ciepłych kilku ostatnich wieczorów. Trudno wprost zejść z balkonu, bo zawsze zbyt mało mam czasu, by nacieszyć się tym obrazem 3D i do tego aromatycznym... Róże pocieszą oko i nozdrza przez całe lato, jeden ich w moim "ogródku" gatunek kwitnie nawet do późnej jesieni, ale jaśmin wkrótce obsypie białym śniegiem płatków ziemię i zniknie jakiś ze składowych zapachu. Korzystam, chociaż szkoda, że nie można na zapas...
  Na szczęście długo jeszcze będzie się można cieszyć różami. 
To mój ulubiony kwiat. Namalowałam wiele obrazów z tym motywem, przypatrywałam się wielu ich kwiatom i każdy zachwycał swoją innością budowy, delikatną różnicą barwy, nawet w obrębie tej samej odmiany. Ułożenie płatków, kształt łodygi, zapach - wszystko jest różne ( właśnie: RÓŻNE ). 
  By utrzymać kwitnienie przycinam krzewy i stąd w mieszkaniu również wiele RÓŻNYCH a właściwie różanych akcentów. 
Zdjęcia poniżej to nie dlatego, by się chwalić, ale, by się podzielić chociaż w taki sposób radością obcowania z tym pięknem...





















































 




































 









  Zbliżają się wakacje. Przyczepa zapakowana i niedługo czas w drogę. Trochę inne klimaciki zagoszczą w postach, bardziej jeziorno-leśne. Zwiad już doniósł, że są grzyby i jagody, więc na pewno trafi się kilka zdjęć z rezultatami zbiorów. W miarę możliwości internetowych będę się dzielić z podobną do tej pory częstotliwością. 
  Pozdrawiam Wszystkich oglądających już prawie przyjaciół i Tych, którzy zabłądzą na mojego bloga całkiem przypadkiem.
Słoneczka i radości...
                                 Wanda