niedziela, 31 maja 2015

POŻEGNANIE Z BZEM, RUDZIKI I MALOWANIE...



   Ostanie już chwile bzu. Przekwita i trzeba będzie znowu czekać cały rok na ten zapach zwiastujący taką prawdziwą wiosnę. W tym roku krzaki bzu w moim ogródku były tak pełne kiści kwiatów, że aż uginały się gałęzie. Teraz zaczynają powoli rozkwitać róże i już widzę ich panowanie nad ogrodem. Jednak trzeba na to jeszcze chyba z dobry tydzień poczekać...




            Ostatnie gałązki bzu postanowiłam uwiecznić na zdjęciach z obrazkami dworków namalowanymi w zeszłym tygodniu. Powstały chyba ciekawe widoki...










Pobawiłam sie też trochę w Photoshopie zmieniając kolor zdjęć i chyba też dobrze wyszło...






   Najważniejszym wydarzeniem w czasie między moimi postami było powiekszenie się rodziny rudzików o dwa maluchy. Rodzice zamieszkali na balkonie i mając do wyboru dwie wygodne budki lęgowe uwili gniazdko w pustej skrzynce na kwiaty, pod jedną z budek ( na drugiej ścianie balkonu są również takie budki, ale tam, w jednej, jak wspominałam w poprzednim poście domek stworzyła sobie osa samotnica ).




    Przez dwa tygodnie tata Rudzik dokarmiał wysiadujacą panią Rudzikową.


   Po wykluciu się małych Rudziątek oboje rodzice przez cały dzień znosili dla nich jedzonko.






Ptaki były tak do nas przyzwyczajone, że nie bały się wcale. Pozwoliły sobie nawet na zaprezentowanie nam młodzieży jeszcze
nie potrafiącej fruwać...








W budce, skrzynce na listy, sikorki też mają młode, ale te ptaki są bardzo płochliwe. Już na dniach zapewne wyprowadzą młode, ale nie wiem czy uda się ten moment podejrzeć.


Oczywiście, jak zwykle, czas wypełniło malowanie. Powstała seria dworków, prezentowanych wyżej w bzach i pastele z serii Afryka. 





Dla siebie namalowałam romantyczny zakątek z rozkwitłymi już na dobre różami.


W poniedziałek znowu malowanie, bo zamówienia gonią, a wakacje już tuż, tuż...

Dziekuję za odwiedziny. Ciepłego słoneczka i wielu powodów do uśmiechu- do następnęgo posta
       Wanda

poniedziałek, 18 maja 2015

ŚWIAT W KOLORZE BLUE...




   Nasz przybalkonowy ogródek zaczyna nabierać kolorów. 
Jak zwykle o tej porze króluje bez, od prawie niebieskiego aż po głęboki fiolet, no i oczywiście zapach...Ogródek rzeczywiście pachnie bzem... Szczególnie, gdy wieczór już coraz cieplejszy i do zmroku można posiedzieć na balkonie delektując się wiosennym rozkwitem, zapachem, śpiewem ptaków z pobliskiego lasu i aromatem zeszłorocznego, co prawda, zaparzonego. na dobranoc,  kwiatu lipy.







Przed pierwszą wiosenną burzą

Po burzy







Na balkonie też trochę zmian, bo wreszcie zaczynąja się zapełniać skrzynki kwiatami. Z piwnicy wyniesione zostały na światło dzienne " letnie " ozdoby, i w starym kotle do gotowania prania zaczyna szemrać mała fontanna- amorek. Kilka dni wystarczyło, by do jednej, pełniacej rolę ozdoby , imitacji budki ptasiej, wprowadziła się osa samotnica, budując wewnątrz swoje gniazdko. Usiłujemy sobie nie przeszkadzać...












Kwiatowe akcenty oczywiście prowokują mnie zawsze do aranżacji uwiecznianych na zdjęciach , by potem mogły służyć jako
" podpowiedzi" do malowanych obrazów.




























































 A za oknem najwspanialsza tapeta, do tego zmieniajaca sie co chwilę, więc można siedzieć i godzinami wpatrywać się w ten, tak wspaniały widok...













W malarstwie również kolorystyka bardziej blue. Wisteria, która niestety nie chce sie przyjąć w moim ogródku,  musiała zostać namalowana i teraz służy jako tło...




Życzę wiosennych przeżywań, zachwyceń i zatrzymań w biegu, aby móc nacieszyć się tą cudowna porą roku
                                    Wanda