piątek, 30 marca 2018

WIELKANOC 2018



W tym roku u najmłodszej córki w Poznaniu. Nie ma ciśnienia na prace domowe związane z przygotowywaniem jedzonka na te dwa świąteczne dni, więc tylko ciasto, takie moje sernikowe przekładanie i w sobotę w autko i w drogę...










W domu tylko tak troszeczkę świątecznie ozdobnie, bo mimo, iż nas nie będzie, jakoś nie mogłam sobie tak całkiem odpuścić...

















Kilka fotek z zeszłych lat, gdy u nas w domu spotykała się rodzinka. Szalało się trochę z dekoracjami...




\
























I już w zeszłym roku śniadanie wielkanocne u synowej...










             A w tym roku wyjazd i nawet tulipany nie dotrwały...














Wnuki przygotowały laurki 






Trochę luzu przed Świętami wykorzystałam na prace ręczne...














...i tak relaksowo


Spakowani już i od rana w trasę do Poznania.
 Wszystkim, którzy zawitają do tego bloga życzę, by Święta upłynęły bardzo, bardzo świątecznie
Wanda z Rodzinką...




wtorek, 13 marca 2018

TROSZECZKĘ WIĘCEJ ŚWIATŁA




Mimo, że czasami jeszcze trochę bieli śniegu za oknem się zdarza,  ale słoneczko, które przedziera się przez chmury wreszcie zagląda w okna od południowej strony. Przez te zimowe, poprzednie dni nie podnosiło się tak wysoko ponad drzewa pobliskiego lasu, ale już od kilku dni w obiadowej porze wyziera coraz wyżej i rozświetla  mieszkanie. I już widać, że najbliższą pracą będzie mycie okien, i nagle pojawiają się smugi kurzu na czyszczonej przecież codziennie podłodze, a przecież tego do tej pory nie było tak widać.
Jednak ważniejsze są efekty świetlne , które słoneczko ukazuje w odbiciach, prześwietleniach, szkieł stojących w jego zasięgu.




























Zima jednak od czasu do czasu podsypuje śniegiem, chociaż teraz, gdy dni są coraz dłuższe nawet przyjemnie jest spojrzeć za okno.




Balkon zaczął też odwiedzać znajomy kot. Wszak marzec już w pełni to i jego pora na pewne działania...






Zima przyzwyczaiła skrzydlate bractwo do odwiedzania stołówki 
i mimo, iż mrozy puściły zlatują się co rano gromadnie.


Na balustradzie balkonu mamy takie metalowe ozdobne ptaki, ale co jakiś czas taki prawdziwy przysiadzie sobie obok, albo czasami wręcz na...


Ostatnio topnieje wszystko na potęgę, więc w domu troszkę więcej koloru, by rozjaśnić burości...






Moja serdeczna przyjaciółka obdarowała mnie takim wspaniałym Misiakiem, a właściwie Misiaczkową, która ma straszne "parcie na szkło" tak, że przypuszczam, iż będzie częstym gościem kolejnych postów.






W pracy artystycznej wiele pracy i takich zamówień zainspirowanych obrazami A. Privalihin, J. Rizzi i I.Slavinskiego






I do kompletu powstało jeszcze







Miał być Einstein, ale troszkę z przymrużeniem oka


A dla oddechu tak  letniawo, jakby tęskniąc już za plażą w Karwi


Wielkanoc już za tuż tuż, więc prac domowych trochę więcej. Damy radę! 
Dziękuję za odwiedziny na blogu i przesyłam Wszystkim ciepełko tych pierwszych promieni słonecznych w oczekiwaniu na wiosnę...
Królik już nie może się doczekać!