niedziela, 22 października 2017

JESIENNE OBRAZY


 Do wystawy jeszcze kilka dni i powoli kończę już rysowanie
 i malowanie. Tak szczerze mówiąc, to mam trochę dosyć. Ostatnie tygodnie to kilkunastogodzinne ślęczenia przy sztaludze. Muszę zawsze dokończyć obraz rozpoczęty rankiem, jak nie skończę to ląduje za szafą. Ponieważ jednak powoli już zebrał się materiał na wystawę znalazła się chwila by pobawić się trochę fotografią 
i próbować rysowane-malowane połączyć z darami jesieni.
































































Na wystawę , oprócz obrazów pokazanych w poprzednich postach , trafią jeszcze te, ostatnio namalowane i narysowane

























I teraz herbatka osłodzona własnoręcznie zrobioną konfiturą z pigwy, a jutro, jeśli dopisze pogoda, długi spacer po jesiennym lesie - pełen relaks, czego również Wszystkim Gościom mojego bloga życzę...
       Wanda


wtorek, 3 października 2017

PRZEDSTAWIENIA JESIENNE...


Jesienne klimaciki, takie nostalgiczne i w minionym tygodniu nawet cieplejsze niż całe tegoroczne lato. Słonecznie i kolorowo teraz za oknem, szczególnie od strony ogródeczka. Za oknem teraz wielka, jesienna tapeta...





Ogródek i balkon w tych dniach zazłociły się, zaczerwieniły, słoneczko nasyciło jeszcze te barwy i jest pięknie... Na trawiastym dywanie opadłe płatki róż tworzą wspaniałe wzory i aż szkoda, że zrudzieją za kilka dni...











Bezkolcowa jeżyna obdarza , jak co roku, smakowitymi owocami
 ( sama słodycz ), ale nim zostaną spożyte posłużą jeszcze jako statyści do zdjęć. Podsuszyły się też wycięte krążki (plasterki) z brzozy, które są wykorzystywane, oprócz didaskalii zdjęciowych, jako m.in. podkładki pod gorące garnki na stole.





































Piękna pogoda sprawia, że chętniej człowiek rusza w plener. Trafiliśmy między innymi do "letniej rezydencji" znajomych, starego młyna, w środku lasów ( dla orientujących się w geografii kaszubskiej, koło Dziemian) Samotny młyn, nieczynny już, nad leśnym rozlewiskiem, szum wody przepływającej przez przepusty, i żadnych cywilizacyjnych dźwięków... W środku zachowane maszyny, z lekka adoptowane jako meble użytkowe, mnóstwo pozbieranych staroci, poodnawianych, lub tylko zabezpieczonych w wersjach oryginalnych... Tego nie da się oddać zdjęciami, to trzeba "przeżyć" osobiście... Obok młyna dom gościnny... i grzybowo bardzo...





























Jak zwykle pod koniec października stowarzyszenie artystów plastyków " KUNSZT ", do którego należę organizuję wystawę prac swoich członków. Troszkę więc pomalowałam, bo staram się za każdym razem pokazać coś nowego... 




I też, oczywiście , jako, że jesień, tak jakby "klimatowo", też jesiennie






Do kompletu jeszcze dwie dziewczynki tybetańskie, a to na wystawę, na przyszły rok już, na Dzień Dziecka, bo może się uda projekt portretów dzieci z całego świata, a Tybet, z cała jego kulturą, religiami, tajemniczością bardzo mnie interesuje...




A na jutro zapowiadają niestety deszcze...
Mimo to życzę Wszystkim jeszcze wielu, wielu dni złotej, w miarę ciepłej jesieni.
                                    Wanda