Powered By Blogger

sobota, 20 lutego 2016

STÓŁ za STÓŁ



   Obiecałam sobie, że będę starała się "popełniać" posty co dwa tygodnie, tak to się mniej więcej udawało ( nie licząc wakacji ), ale zaczęły się ferie w szkołach, tu na Pomorzu i trzeba było zająć się wnukami. Zima nie dopisała śnieżnie więc kombinowaliśmy z dnia na dzień tak, by czas spędzony u dziadków był dla dzieciaków jak najbardziej atrakcyjny. Spacery nad Zatoką, wycieczki po Kaszubach, jakieś wspólnie oglądane filmy, tak, że swoimi sprawami można było się zająć dopiero po "odbiorze" młodzieży przez rodziców.
   Zdarzył się dzień słoneczny, acz z temperaturą blisko zera, i rankiem z okna można było zobaczyć wspaniałe perełki zamrożonych kropli padającego w nocy deszczu:










   Słońce wręcz wygnało nas na spacer i w Kuźnicy udało się się zrobić kilka ujęć starych rybackich łodzi, które już nigdzie nie popłyną ( w tle widać kitesurferów, którzy mimo zimna śmigali po Zatoce) i nowego portu rybackiego:



























  No, ale bohaterem postu zgodnie z tytułem jest STÓŁ. Właściwie to dwa stoły i ogromny z tym dylemat, ale od początku...
  Jakiś czas temu odnowiłam stary ( dobrze ponad stuletni ) stół zdobyty od koleżanki, u której stał przez długi czas w domku gospodarczym. Był w stanie dość lichym, z ubytkami drewna,
ale po pracach rekonstrukcyjnych stanął na nogi ( właściwie nogę ). Politura, którą był pokryty była niestety nie do zaakceptowania, więc papier ścierny musiał ją usunąć. Potem, oczywiście, ecru i decoupage.












  
Zajął miejsce w pokoju, pod oknem i prezentował się wspaniale:






   Wizualnie wspaniale, ale... Pokoje w bloku nie są zbyt duże 
i trzeba cały czas walczyć o wolną przestrzeń a tu, za względu na szeroką podstawę mebla niemożliwym było podsunąć krzesła pod blat. Przypomniałam sobie o przywiezionym od rodziny kiedyś tam stole, który wyciągnięty ze stodoły, gdzie został wstawiony po służbie w domu i miał dokonać tam żywota. Był on raczej sprowadzony za względu na deski, z których był zrobiony, a które to do czegoś miały się przydać, niż jako użyteczny mebel. Przeleżał kilka lat rozłożony częściowo w garażu i w piwnicy. Znowu papier ścierny, bejca i po poskładaniu objawił się chyba całkiem zgrabnie. A jeszcze jak wpadające przez okno słońce oświetliło blat zabłyszczał jak bursztyn.
















Stół rozkłada się przez wyciągnięcie spod blatu dwóch dodatkowych części
 i wreszcie krzesła mogą " wjechać" pod spód...


























Kolor blatu posłużył jako tło do  kilku aranżacji z walentynkowymi jeszcze różyczkami i gałązkami irgi 
znalezionej podczas jednego ze spacerów. Cały czas mam jednak dylemat, bo jeden i drugi stół bardzo pasuje do moich koncepcji wystroju. Na dwa jednak nie ma miejsca, tak, że jeden wyląduje w mieszkaniu u któregoś z dzieci. 















 
Wnuki "zainspirowały" mnie również do działań "kulinarnych". Trzeba było sprostać zadaniu. Upiekłam rogaliki z konfiturą wiśniową. 









Artystycznie też było bardzo zajmująco. Pomalowałam trochę olejami zostawiając na chwilę pastele.









A teraz chciało by się usiąść tak jak ta dziewczyna na ostatnim obrazie i chwilę chociaż poleniuchować. 
  W głowie jednak pomysły rodzą się kolejne i trzeba będzie starać się je zrealizować... 
   Dziękuję za odwiedziny życząc Wszystkim radości codziennych
                                                                   Wanda


27 komentarzy:

  1. Meble z litego drzewa są piękne i wieczne, zawsze można coś z nimi zrobić. Moim ulubionym meblem w domu jest dębowe łóżko, wyciągnięte z piwnicy z węglem u teściów. Okrągłe stoły mają niepowtarzalny urok, ale one zabierają dużo przestrzeni, masz trudny wybór Wandziu. Ja też gościłam wnuki w trakcie ferii,koncentrowałam się raczej na daniach mięsnych. Twój fantastyczny obraz z dziewczyną podziałał na mnie relaksująco.Pozdrawiam cieplutko.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wandeczko oba stoły prześliczne . Jak to dobrze, ze takie starocie trafiają w Twoje zgrabne łapki.Aż chce się usmiechnąc do tych mebelków. Uwielbiam takie renowacje. Dni spedzone z wnukami będa niezapomniane i kiedyś kiedy one dorosna będa mile wspominac czas u Was spędzony. Znam to z autopsji. U dziadków zawsze jest ekscytująco i ciekawie. Pozdrawiam cieplutko.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak zwykle u Ciebie można patrząc wypocząć. Właśnie to robię po raz drugi wpatrując się w cudne zdjęcia. Ja też miałabym dylemat, który stół wybrać. Podoba mi się i jeden i drugi. Twoje obrazy takie piękne i realistyczne i o takiej tematyce, którą kocham zawsze wprawiają mnie w zachwyt. Dziękuję. Pozdrawiam serdecznie:):):):):)

    OdpowiedzUsuń
  4. Obydwa stoły przepiękne :) czeka Cię trudny wybór,ale napewno dobry:)obrazy jakże przepiękne, zauroczyl mnie obraz z dziewczyną . pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Jestem podwrażeniem jak ładnie odnowiaś te stoły.

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak Ty to Wandziu robisz, że wszystko, co wychodzi spod Twojej ręki jest cudowne?

    OdpowiedzUsuń
  7. Dla mnie jak zwykle przepięknie!!! Też bym nie umiała się zdecydować z wyborem stołu, oba są śliczne!!! Obrazy cudowne i rogaliki przepyszne!!!Pozdrawiam serdecznie:)))

    OdpowiedzUsuń
  8. Prawdziwy dylemat. Oba stoły cudnej urody. Też ostatnio odkryłam urodę litego drewna. Pewnie ze względów praktycznych bursztynowy stół zostawisz, ale przecież i okrągły zostanie w rodzinie. Twoje fotografie i obrazy jak zwykle przepiękne. Ja niestety nie mogłam zająć się wnuczką w czasie ferii, obydwie miałyśmy grypę. Choroba nadwyrężyła mój system odpornościowy i często łapię infekcje. Pozdrawiam i życzę, aby grypa omijała Ciebie i Twoich bliskich.

    OdpowiedzUsuń
  9. Oba stoły są super ! Szkoda że nie zmieszczą się dwa . Bardzo podoba mi się okrągły , ale praktyczniejszy jest drugi ... cięzki wybór. Rogaliki ... oj jak dawno takich nie robiłam. Wyglądają rewelacyjnie . Obrazy Twoje Wandziu zawsze bardzo podziwiam , są cudowne . Miłej niedzieli !!

    OdpowiedzUsuń
  10. O Wandziu tak długo czekałam na Twój post I jest jak zwykle ciekawy inny ,piękne aranżacje I tym razed stoł,Oba sa ładne, mnie jednak przypadł do gustu ten drewniany piękny ! Obrazy bajeczne jednak ja zawsze czekam na Twoje wnętrza potrafie po cenymetrze odladać Twoje piękne aranżacje. I znów czekam ! Serdecznie pozdrawiam Hania

    OdpowiedzUsuń
  11. Dziękuję Haniu za miły komentarz i pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  12. Zawsze podziwiam przeobrażenie starego mebla z duszą. Bardziej podoba mi się ten duży stół. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Obydwa piękne trudno jest wybrać:))każdy inny,każdy wyjątkowy:)))rogaliki wyglądają przepysznie:))))Pozdrawiam serdecznie:))

    OdpowiedzUsuń
  14. Stoliki oba są przepiękne. Piękne zdjęcia... aż miło popatrzeć:)
    I te rogaliki... Kochana babcia z Ciebie:)
    cudnego tygodnia kochana:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Pani Wando...uwielbiam Pani obrazy. Chciałabym być taką dziewczyną z werandy, uwielbiam takie klimaty. Buduję dom i marzy mi się własnie taka weranda i wnętrza...tak piękne jak u Pani.
    Taka babcia to skarb! Pozdrawiam:)))

    OdpowiedzUsuń
  16. Wandeczko, ślicznie odnowiłaś stary stół! Uwielbiam takie przemiany, choć sama nie mam takiego talentu :(

    OdpowiedzUsuń
  17. Piękne zdjęcia z wycieczki na plażę. Te stare łodzie rybackie, ten przemijający czas zastygły w przeżartych burtach...
    Moim marzeniem jest mieć okrągły stół, ale masz rację, w blokach niewiele jest miejsca na jego wyeksponowanie. Marzenie odsunięte w czasie, ale nie znaczy to, że nie do zrealizowania. Tylko teraz bardziej skłaniam się na stół owalny, bo potrzebny!
    Rogaliki - pyszny widok, od razu mam ochotę poczęstować się wirtualnie:)))
    Serdecznie pozdrawiam i dziękuję za piękne zdjęcia:))

    OdpowiedzUsuń
  18. Jestem pełna podziwu. Wszystko co dostanie się w Twoje ręce zyskuje zjawiskowy wygląd.
    Oba stoły są prześliczne a... rogaliki apetyczne. Na ich widok aż ślinka cieknie.
    Serdecznie pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  19. No nareszcie jesteś! :) zacznę od końca, obrazy piękne, Gdańsk nawet!A dworek najładniejszy! Typowy mamusiowy:) Rogaliki pobudziły moje ślinianki i normalnie mam takiego smaka, że chyba zaraz do kuchni pójdę! Morze, kochane morze - bardzo tęsknie i uwielbiam jak zatoka taka granatowa, właśnie zimową i słoneczną porą:)A stół - ZAMAWIAM!:D Fantastyczny ten w kolonialnym, jak to nazywam kolorze, fajnie kontrastuje z morskimi bielo-niebieskościami - i pasuje! Fajne są oba kurczę. Ciekawe jakby u mnie w kuchni wyglądał ten prostokątny...hhhmmmm...:P buziaki - musicie się spinać z postami bo zawsze wszyscy czekamy!!!

    OdpowiedzUsuń
  20. Kobietka, babcia i artystka z Ciebie Wando na zloty medal ! Serdeczności :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Wspaniałe oba stoły!!! Piękne zdjęcia z widokami!!! Rogaliki wyglądają przepysznie!!! Cudowne obrazy, jestem pełna podziwu!!! Serdecznie pozdrawiam:))

    OdpowiedzUsuń
  22. Wandziu, pięknie odnowiłaś prostokątny stół. Jest genialny! No i zatęskniłam za naszym morzem. pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  23. Jak zwykle klimatycznie u Ciebie.
    Biały stół śliczny, no i oczywiście krzesełka w moich ulubionych kolorach.
    Bardzo podobają mi się również zdjęcia starych łodzi.
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  24. Piękne zdjęcia oj zatęskniłam za morzem,może w tym roku uda się posłuchać szumu fal:)))
    Oba stoły są rewelacyjne :)))
    Pozdrawiam serdecznie:)))

    OdpowiedzUsuń
  25. No cóż...choć jest już bardzo późno jest, rozmarzyłam się:) Piękne widoki, cudowne meble ( z duszą i sercem), smakołyki aż palce lizać i te obrazy...miło popatrzeć i zatrzymać się w miejscu w którym jest po prostu pięknie i dobrze, czyli u Ciebie:) Dziękuję za dawkę inspiracji i serdecznie pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  26. Te stoliki są cudne, mają swoją duszę :-)

    OdpowiedzUsuń
  27. Pięknie malujesz obrazy i pięknie zdobisz swój dom. Ja zaś chętnie zaglądam tu do Ciebie i podziwiam kolejne prace oraz wciąż zostaję pod urokiem okno-lustra nad stołem. :) Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie

    OdpowiedzUsuń