Jak w starej , przedwojennej piosence po całonocnym opadzie rankiem świat spowity w biały puch. I wreszcie zawiało zimą. Tylko szkoda, że tak na krótko. Porobiłam trochę zdjęć, w niedzielę miał być spacer w plener i tu nagle od rana +4° C. Zamiast więc nart, czy sanek trzeba było na powrót przywdziać kalosze. Gdzie te niegdysiejsze zimy ,od grudnia do marca prawie, ze śniegami tu, na Kaszubach, przeszło metrowymi. No, ale trzeba się cieszyć nawet takimi krótkimi momentami prawdziwej, przynależnej do tego okresu czasu, pogody. Poniżej kilka spojrzeń z okien na "puchowy śniegu tren...":
Podczas poświątecznego sprzątania " znalazła" się stara maszyna do szycia marki Singer. Trafiła ona do rodziny przesyłka pocztową z 1 lub 2 września 1939 roku. Do końca dziewięćdziesiątych lat przeleżała w zakamarkach strychu oryginalnie zapakowana i zakonserwowana fabrycznie. Na początku 21 wieku "znalazła się" pierwszy raz. Wówczas staraliśmy się wraz z całą rodzinką znaleźć sposób na jej odkonserwowanie, ponieważ smary, którymi zostały pokryte jej mechanizmy były w stanie bardzo stałym, kamiennym wręcz. Powoli, powoli i bardzo delikatnie , by nie zniszczyć zabytku uruchomiliśmy maszynę i okazało się, że szyje wspaniale. Nie ma stołu i cały napęd stanowi korbka, ale przy drobnej wprawie to nie stanowi żadnego problemu. Do mojego domu trafiła w tym czasie również maszyna elektryczna, taka co to może wszystko i jeszcze więcej, więc Singerek został zapakowany na dno szafy w piwnicy. Porządki zarządzone po Świętach spowodowały iż ujrzała znowu światło dzienne, a wręcz wróciła na salony. Oczywiście posłużyła jak "bohaterka" kilku aranżacji:
Przy okazji troszkę też poszyłam, tak dla wprawy. Bardzo byłam zawsze zafascynowana tym, jak ważną kiedyś rolę grało zdobienie przedmiotów codziennego użycia. To przecież takie małe dzieła sztuki, a z dzieciństwa pamiętam, że podobna, babcina, maszyna miała przez takie ozdoby coś magicznego, fascynującego...
Usiłuję znaleźć dobre miejsce dla jej eksponowania, jednocześnie, by mogła od czasu do czasu popracować bez specjalnych przemeblowań. Przy okazji również powstał obraz:
i kolejny dworek, który pojechał gdzieś do Lublina...
A teraz ciepła herbatka z lipy, bo jakoś tak jakby przed- grypowo, ale nie dajemy się, czego wszystkim odwiedzającym życzę Wanda
Wandziu przepiękne widoki masz za oknem, szkoda, że już przyszła odwilż i te bajkowe klimaty stopnieją. Ale dobrze, że choć trochę mogliśmy się nimi cieszyć :) Maszyna super, piękny przedmiot :) Pozdrawiam cieplutko, Agness:)
Widoki zimowe - przepiękne! A maszyna...no cóż przecież to ,,cacuszko" :) Takie cudo nie może stać w piwnicy, musi być wyeksponowane. Dworek też mnie oczarował :) Z chęcią wypiję herbatkę z lipy, ale bez cukru. Pozdrawiam
Też miałam sfotografować przepiękną szadź na drzewach, jednak to zjawisko nie przetrwało nawet do popołudnia. Maszyna jak eksponat muzealny, miałam podobna, niestety nadjedzona zębem czasu. Gratuluję znaleziska. Masz piękną pracownię, dziękuję, że pokazałaś ją nam. Pozdrawiam
Piękne zdjęcia :) zimę macie cudowną, u nas chlapa okropna... A maszyna nieziemska,gdzieś kiedyś widziałam podobną u mojej babci, ale co sie z nią stało to nie wiem... Piękna ozdoba domu, nich służy :)
Piękne widoki Wandeczko masz za oknem,tak szkoda że to już jej koniec choć podobno nie koniec zimy. Oczywiście piękne aranżacje ze stara piękna maszyna. Jak zwykle bedę czekać za następnym postem ! Pozdrawiam serdecznie
Widoki śniegowe nie wiadomo czy przed oknem, czy za. A teraz breja i deszcz, ohyda. Maszyna miodzio, aranzacje z nią czarodziejskie. I zdjęciowe, i obrazkowe. Ściskam serdecznie
Przecudne są Twoje obrazy!!!!! Taka maszyna to skarb i faktycznie warto ją wyeksponować. Przepięknie , śnieżnie jest za Twoim oknem. Nie daj się grypie Wandziu , pozdrawiam ciepło !!!
Można powiedzieć, że choć zabytek, to maszyna nówka nie śmigana. ;) Miałam kiedyś w domu Singera, dziś został mi tylko dowód zakupu maszyny przez ojczyma mojej teściowej. Maszyny już nie ma. Mam w domu starego Łucznika, ale nie jest taka piękna. Twoje zdjęcia jak zwykle zachwycające, a obrazy jeszcze bardziej. Życzę zdrówka, ja właśnie skończyłam z grypką.
Wandeczko kochana, alez sypneło na tych Waszych Kaszubach. Wiem ile sniegu potrafi tam zalegac. Bywam dość często, bo przeciez mieszkam tuż, tuż. widoki przecudne. U nas niestety takie widoki to rzadkość, choc tak niedaleko. Wiesz taką maszyne miałam jeszcze w zeszłym roku po mojej babuni. Szyła znakomicie do ostatniego dnia, kiedy podarowałam ją starszej już pani, która nie umiała sobie radzic z elektryczną maszyną. Był to prezent na 80 urodziny. Takiej radości jaką widziałam w jej oczach jeszcze nie spotkałam. Sama uczyłam sie szycia od babci własnie na tej maszynie i wiele razy zszywałam cięższe materiały, jak dżins i skórę. Były niezastapione. Buziaczki Wandeczko i zdrówka zyczę.
Piękna maszyna, to cud, że takie cacko przetrwało tyle lat i w dodatku naprawdę szyje. Widoki za oknem pobudzają wyobrażnię, lubię taką zimę podziwiać. Serdecznie pozdrawiam:)
Maszyna jest piękna i historia niezwykła...warto ją pięknie wyeksponować. Szkoda by znów przebywała w zamknięciu. Obrazy piękne, wyraziste, cieszą oczy. Podobnie jak zimowe widoki. U mnie też był śnieżny czas. Moja córcia miała okazję zapoznać się ze śniegiem, pierwszy bałwan, pierwsze sanki...a teraz pozostała plucha i deszcze.
To nie góry, to nasze kochane Kaszuby. Te na zdjęciu to od strony północnej, w dole pradolina rzeki Redy i tylko kilka kilometrów do Zatoki Puckiej. Na południowej stronie jeszcze wyższe, pokryte lasami a w dolinach miedzy wzgórzami jeziora. Pozdrawiam i zapraszam do zwiedzania tej pięknej krainy - Wanda
Kochana jak zawsze do Ciebie zaglądam przenoszę się zupełnie do innego świata... Za co dziękuję:):):) Cudne, bajkowe zimowe widoki. U nas dziś zdecydowanie bardziej wiosennie i jest wreszcie słońce:) uściski kochana
Prawda,ze zima jest taka piekna i tak skapi tych widokow, jakie mialas za oknem, ja bardzo za takimi tesknie, i co roku, od kiedy zimy spedzam w Polsce czekam na taka prawdziwa , a ona w tym roku zaledwie tydzien byla laskawa. A maszyna jest absolutnym dzielem sztuki, bardzo bym chcaial taka miec! pozdrawiam serdecznie
Masz piękną zabytkową maszynę Wandziu, w bardzo dobrym stanie. Ile ja rzeczy uszyłam babci "Singerem" na pedały. Nawet jak miałam już swojego "Łucznika", to coś grubszego lub sztywniejszego lepiej szyła stara maszyna. Korbką chyba trochę trudniej kręcić. Pięknie uwieczniłaś swoją na obrazie. Ciekawa jestem, czy ten śliczny dworek powstał jedynie z wyobraźni, czy patrzyłaś na jakieś ruiny? Pozdrawiam serdecznie.
Prześliczna zima u Ciebie za oknem. Zachwyciła mnie piękna i użyteczna jeszcze maszyna. Tak ładnie przyozdobiona. Jak zwykle twoje cudne obrazy.Ach miło u Ciebie bywać:):):)
piękne zimowe zdjęcia Wandeczko : uwielbiam wchodzić do Ciebie na bloga; obraz... dla mnie jesteś mistrzynią w tym temacie; dawno nie widziałam tak pięknych prac zwłaszcza pod względem kolorystycznym pozdrawiam serdecznie
Piękny obraz dworku:)))zawsze chciałam zamieszkać w dworze,niestety nie udało się:)))maszyna jest śliczna i jeszcze działająca:)))bardzo lubię Twoje aranżacje:)))Pozdrawiam serdecznie:))
Piękny ten śnieżny puch za oknem, który choć tylko kilka dni, ale był:) Maszyna wspaniała, to prawdziwa klasyka i niezwykła perełka. Pięknie się prezentuje. A o Twoich obrazach już nie wspominam, bo one zawsze zachwycają:))) Pozdrawiam Cię ciepło i serdecznie.
No to u Was zaszalało choć na chwilę bielą - w Wielkopolsce bardzo krótką chwilę pobielało - też latałam od razu z aparatem - bo w tych czasach to trzeba łapać takie widoki:)Maszyna jest świetna i w ogóle nie znałam tej historii - jest w tak świetnym stanie! Nawet lekko napisy nie są starte! Dbajcie o nią bo niedługo to już naprawdę będzie rarytas! Dworek na końcu cudny i złote nożyczki wiem skąd:P :* no i obraz z maszynową pracownią też super! Buziaki Kaszubiaki! :*
Uwielbiam zimę.........ale tylko na zdjęciach, szczególnie tak pięknie uchwyconą. Maszyna boska.Kiedyś szyłam kurtkę, dość gryby materiał i moja maszyna nie chciała tego "brać". Singerka dała radę, choć ja przyzwyczajona do elektrycznej miałam z początku problem.......położyłam stopy na pedale.....a on nie chciał ruszyć, hehehe. Wracając do tej singerki, to jako model w sesji wypadła równie wspaniale, a i do obrazu swietnie pozowała. Podziwiam obraz, tyle detali, super. Pozdrawiam:)
Pamiętam z dzieciństwa te zimy - jak zasypało, to Tatuś przez okno musiał wychodzić z domu, by odśnieżyć drzwi wyjściowe i ścieżki, byśmy mogli wyjść do szkoły, albo my sami kopaliśmy tunele lub budowaliśmy igloo. Rzeczywiście zimy trwały nieprzerwanie od grudnia do kwietnia i jakoś nikt nie narzekał na mrozy, kierowcy nie byli zaskoczeni zimą. Singerowską maszynę mam w piwnicy - już 10 lat czeka na modernizację - góra ma stanowić odrębną część, jako ozdoba, natomiast stelaż metalowy ma być stolikiem. Za każdym wejściem do piwnicy obiecuję sobie, że w tym roku na pewno się nią zajmę, ale lata lecą, a ona nadal w piwnicy. Może w tym roku?..... Piękne zdjęcia, jak zawsze! Serdecznie pozdrawiam:))
W naszym domu przechowujemy maszynę do szycia prababci mojego męża. Jest strasznie ciężka, na ręczną korbkę, ale ciąż działa i choć nic nią nie szyję, to z dużą radością "nacieszam" nią oczy. Podobnie jest z Twoimi obrazami. Lubię zaglądać do Ciebie, by nacieszyć oczy widokiem kolejnych Twoich dzieł Wandziu. :) Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie i życzę twórczego czasu przy kubku lipowej herbaty.
Ale Ci zazdroszczę takiej pięknej "lokatorki", pamiątka niesamowita. Ja na maszynie Singer, tylko nożnej uczyłam się haftu maszynowego, nie będę mówić ile razy przedziurawiłam sobie paznokieć, bo to mało miłe wspomnienie :) Widoki za oknem cudne, tez takie mieliśmy, teraz to tylko szaro, buro i wietrznie... Pozdrawiam ciepło
Widoki za oknem przecudne. Co do obrazów? one powinny wisieć w najlepszych i najsłynniejszych galeriach. Jestem nimi oczarowana. Serdecznie pozdrawiam:)
Wandziu przepiękne widoki masz za oknem, szkoda, że już przyszła odwilż i te bajkowe klimaty stopnieją. Ale dobrze, że choć trochę mogliśmy się nimi cieszyć :)
OdpowiedzUsuńMaszyna super, piękny przedmiot :)
Pozdrawiam cieplutko, Agness:)
Widoki zimowe - przepiękne! A maszyna...no cóż przecież to ,,cacuszko" :) Takie cudo nie może stać w piwnicy, musi być wyeksponowane. Dworek też mnie oczarował :) Z chęcią wypiję herbatkę z lipy, ale bez cukru. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńTeż miałam sfotografować przepiękną szadź na drzewach, jednak to zjawisko nie przetrwało nawet do popołudnia. Maszyna jak eksponat muzealny, miałam podobna, niestety nadjedzona zębem czasu. Gratuluję znaleziska. Masz piękną pracownię, dziękuję, że pokazałaś ją nam. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńPiękne zdjęcia :) zimę macie cudowną, u nas chlapa okropna... A maszyna nieziemska,gdzieś kiedyś widziałam podobną u mojej babci, ale co sie z nią stało to nie wiem... Piękna ozdoba domu, nich służy :)
OdpowiedzUsuńPiękne widoki Wandeczko masz za oknem,tak szkoda że to już jej koniec choć podobno nie koniec zimy. Oczywiście piękne aranżacje ze stara piękna maszyna. Jak zwykle bedę czekać za następnym postem ! Pozdrawiam serdecznie
OdpowiedzUsuńDziękuję Haniu pięknie i pozdrawiam serdecznie
UsuńWidoki śniegowe nie wiadomo czy przed oknem, czy za. A teraz breja i deszcz, ohyda.
OdpowiedzUsuńMaszyna miodzio, aranzacje z nią czarodziejskie. I zdjęciowe, i obrazkowe.
Ściskam serdecznie
Przecudne są Twoje obrazy!!!!! Taka maszyna to skarb i faktycznie warto ją wyeksponować. Przepięknie , śnieżnie jest za Twoim oknem. Nie daj się grypie Wandziu , pozdrawiam ciepło !!!
OdpowiedzUsuńMożna powiedzieć, że choć zabytek, to maszyna nówka nie śmigana. ;)
OdpowiedzUsuńMiałam kiedyś w domu Singera, dziś został mi tylko dowód zakupu maszyny przez ojczyma mojej teściowej. Maszyny już nie ma. Mam w domu starego Łucznika, ale nie jest taka piękna.
Twoje zdjęcia jak zwykle zachwycające, a obrazy jeszcze bardziej.
Życzę zdrówka, ja właśnie skończyłam z grypką.
Wandeczko kochana, alez sypneło na tych Waszych Kaszubach. Wiem ile sniegu potrafi tam zalegac. Bywam dość często, bo przeciez mieszkam tuż, tuż. widoki przecudne. U nas niestety takie widoki to rzadkość, choc tak niedaleko. Wiesz taką maszyne miałam jeszcze w zeszłym roku po mojej babuni. Szyła znakomicie do ostatniego dnia, kiedy podarowałam ją starszej już pani, która nie umiała sobie radzic z elektryczną maszyną. Był to prezent na 80 urodziny. Takiej radości jaką widziałam w jej oczach jeszcze nie spotkałam. Sama uczyłam sie szycia od babci własnie na tej maszynie i wiele razy zszywałam cięższe materiały, jak dżins i skórę. Były niezastapione. Buziaczki Wandeczko i zdrówka zyczę.
OdpowiedzUsuńWandziu, ja to bym chciała żebyś codziennie publikowała posty, bo tego piękna, co u Ciebie, nigdy nie dosyć!
OdpowiedzUsuńPiękna maszyna, to cud, że takie cacko przetrwało tyle lat i w dodatku naprawdę szyje.
OdpowiedzUsuńWidoki za oknem pobudzają wyobrażnię, lubię taką zimę podziwiać.
Serdecznie pozdrawiam:)
O takim dworku marzę...:) Pozdrowienia serdeczne!
OdpowiedzUsuńMaszyna jest piękna i historia niezwykła...warto ją pięknie wyeksponować. Szkoda by znów przebywała w zamknięciu.
OdpowiedzUsuńObrazy piękne, wyraziste, cieszą oczy.
Podobnie jak zimowe widoki. U mnie też był śnieżny czas. Moja córcia miała okazję zapoznać się ze śniegiem, pierwszy bałwan, pierwsze sanki...a teraz pozostała plucha i deszcze.
Piękne masz widoczki za oknem. Zazdroszczę bo jak widzę drzewa Co wchodzą do domu. Co to za góry?
OdpowiedzUsuńTo nie góry, to nasze kochane Kaszuby. Te na zdjęciu to od strony północnej, w dole pradolina rzeki Redy i tylko kilka kilometrów do Zatoki Puckiej. Na południowej stronie jeszcze wyższe, pokryte lasami a w dolinach miedzy wzgórzami jeziora. Pozdrawiam i zapraszam do zwiedzania tej pięknej krainy - Wanda
Usuńcudna jest ! , zdrówka zycze uwielbiam Twój klimacik :)
OdpowiedzUsuńKochana jak zawsze do Ciebie zaglądam przenoszę się zupełnie do innego świata... Za co dziękuję:):):)
OdpowiedzUsuńCudne, bajkowe zimowe widoki. U nas dziś zdecydowanie bardziej wiosennie i jest wreszcie słońce:)
uściski kochana
Prawda,ze zima jest taka piekna i tak skapi tych widokow, jakie mialas za oknem, ja bardzo za takimi tesknie, i co roku, od kiedy zimy spedzam w Polsce czekam na taka prawdziwa , a ona w tym roku zaledwie tydzien byla laskawa. A maszyna jest absolutnym dzielem sztuki, bardzo bym chcaial taka miec! pozdrawiam serdecznie
OdpowiedzUsuńMasz piękną zabytkową maszynę Wandziu, w bardzo dobrym stanie. Ile ja rzeczy uszyłam babci "Singerem" na pedały. Nawet jak miałam już swojego "Łucznika", to coś grubszego lub sztywniejszego lepiej szyła stara maszyna. Korbką chyba trochę trudniej kręcić. Pięknie uwieczniłaś swoją na obrazie. Ciekawa jestem, czy ten śliczny dworek powstał jedynie z wyobraźni, czy patrzyłaś na jakieś ruiny? Pozdrawiam serdecznie.
OdpowiedzUsuńDworek malowałam z wyobraźni i miał być bardziej zarośnięty,ale wyszedł zbyt uporządkowany - pozdrawiam Iwonko serdecznie
UsuńPrześliczna zima u Ciebie za oknem. Zachwyciła mnie piękna i użyteczna jeszcze maszyna. Tak ładnie przyozdobiona. Jak zwykle twoje cudne obrazy.Ach miło u Ciebie bywać:):):)
OdpowiedzUsuńAszko, mam nadzieję, że to nic poważnego. W każdym razie trzymam kciuki za Twoje zdrowie - uściski kochana i pozdrawiam gorąco
OdpowiedzUsuńPiękne widoki za oknem!!! Wspaniała maszyna, już takie rzadko się spotyka. Cudowne obrazy!!! Serdecznie pozdrawiam:))
OdpowiedzUsuńpiękne zimowe zdjęcia Wandeczko :
OdpowiedzUsuńuwielbiam wchodzić do Ciebie na bloga;
obraz... dla mnie jesteś mistrzynią w tym temacie; dawno nie widziałam tak pięknych prac zwłaszcza pod względem kolorystycznym
pozdrawiam serdecznie
Piękny obraz dworku:)))zawsze chciałam zamieszkać w dworze,niestety nie udało się:)))maszyna jest śliczna i jeszcze działająca:)))bardzo lubię Twoje aranżacje:)))Pozdrawiam serdecznie:))
OdpowiedzUsuńPiękny ten śnieżny puch za oknem, który choć tylko kilka dni, ale był:)
OdpowiedzUsuńMaszyna wspaniała, to prawdziwa klasyka i niezwykła perełka. Pięknie się prezentuje. A o Twoich obrazach już nie wspominam, bo one zawsze zachwycają:)))
Pozdrawiam Cię ciepło i serdecznie.
Z przyjemnością obejrzałam sesję maszynową :-) jest piękna i gdyby umiała mówić ....
OdpowiedzUsuńObraz dworku jak z bajki
Pozdrawiam cieplutko
Piękne zaokienne widoki. A taka maszyna to prawdziwy skarb i tyle w niej historii. Pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńNo to u Was zaszalało choć na chwilę bielą - w Wielkopolsce bardzo krótką chwilę pobielało - też latałam od razu z aparatem - bo w tych czasach to trzeba łapać takie widoki:)Maszyna jest świetna i w ogóle nie znałam tej historii - jest w tak świetnym stanie! Nawet lekko napisy nie są starte! Dbajcie o nią bo niedługo to już naprawdę będzie rarytas! Dworek na końcu cudny i złote nożyczki wiem skąd:P :* no i obraz z maszynową pracownią też super! Buziaki Kaszubiaki! :*
OdpowiedzUsuńUwielbiam zimę.........ale tylko na zdjęciach, szczególnie tak pięknie uchwyconą. Maszyna boska.Kiedyś szyłam kurtkę, dość gryby materiał i moja maszyna nie chciała tego "brać". Singerka dała radę, choć ja przyzwyczajona do elektrycznej miałam z początku problem.......położyłam stopy na pedale.....a on nie chciał ruszyć, hehehe. Wracając do tej singerki, to jako model w sesji wypadła równie wspaniale, a i do obrazu swietnie pozowała. Podziwiam obraz, tyle detali, super. Pozdrawiam:)
OdpowiedzUsuńPiękna zima za oknem:)
OdpowiedzUsuńPamiętam z dzieciństwa te zimy - jak zasypało, to Tatuś przez okno musiał wychodzić z domu, by odśnieżyć drzwi wyjściowe i ścieżki, byśmy mogli wyjść do szkoły, albo my sami kopaliśmy tunele lub budowaliśmy igloo. Rzeczywiście zimy trwały nieprzerwanie od grudnia do kwietnia i jakoś nikt nie narzekał na mrozy, kierowcy nie byli zaskoczeni zimą.
OdpowiedzUsuńSingerowską maszynę mam w piwnicy - już 10 lat czeka na modernizację - góra ma stanowić odrębną część, jako ozdoba, natomiast stelaż metalowy ma być stolikiem. Za każdym wejściem do piwnicy obiecuję sobie, że w tym roku na pewno się nią zajmę, ale lata lecą, a ona nadal w piwnicy. Może w tym roku?.....
Piękne zdjęcia, jak zawsze!
Serdecznie pozdrawiam:))
W naszym domu przechowujemy maszynę do szycia prababci mojego męża. Jest strasznie ciężka, na ręczną korbkę, ale ciąż działa i choć nic nią nie szyję, to z dużą radością "nacieszam" nią oczy. Podobnie jest z Twoimi obrazami. Lubię zaglądać do Ciebie, by nacieszyć oczy widokiem kolejnych Twoich dzieł Wandziu. :) Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie i życzę twórczego czasu przy kubku lipowej herbaty.
OdpowiedzUsuńAle Ci zazdroszczę takiej pięknej "lokatorki", pamiątka niesamowita. Ja na maszynie Singer, tylko nożnej uczyłam się haftu maszynowego, nie będę mówić ile razy przedziurawiłam sobie paznokieć, bo to mało miłe wspomnienie :) Widoki za oknem cudne, tez takie mieliśmy, teraz to tylko szaro, buro i wietrznie...
OdpowiedzUsuńPozdrawiam ciepło
Nacieszyłam oczy Wandeczko, ciepło i kolorowo u Ciebie jak zwykle- pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńTen obraz z dworkiem....Absolutnie cudowny! Widzę siebie, jak wchodzę przez bramę i odświeżam ręce przy fontannie...Bosko! Jestem zachwycona:)))
OdpowiedzUsuńWidoki za oknem przecudne. Co do obrazów? one powinny wisieć w najlepszych i najsłynniejszych galeriach. Jestem nimi oczarowana.
OdpowiedzUsuńSerdecznie pozdrawiam:)