środa, 3 maja 2017

MAŁE PRZEMEBLOWANIE I WIZYTA U MARCI

http://rozanapracowniawandy.blogspot.com/2016/02/sto-za-sto.html


Największym problemem podczas mojej pracy "artystycznej" był zawsze notoryczny brak miejsca na akcesoria typu kredki, pędzle, farby. Blat biurka był zbyt mały, by to wszystko pomieścić i trzeba było wykorzystywać dodatkowe taborety, krzesełka i na nich rozkładać przybory. Pokój w związku z tym zagracał się ponad optymalnie...


Postanowiłam poszurać meblami, co w warunkach normalnego, blokowego mieszkania stanowi trochę problemu. Logistyka. Trzeba najpierw znaleźć wolne miejsce, by ruszyć pierwszą rzecz, a potem tak, jak w takiej starej układance kafelkowej, tylko umiejętnie przesuwać mebelki .
Miało być wielkie przemeblowanie, ale po wielu próbach różnych ustawień pozostało ( przynajmniej na razie ) zamienienie biurka na stary, uratowany kiedyś stół ( link do posta:http://rozanapracowniawandy.blogspot.com/2016/02/sto-za-sto.html







Stół z rozłożonymi blatami wreszcie zapewnia troszkę swobody w rozmieszczeniu na nim  różności nie tylko tych potrzebnych artystycznie







Biurko spod okna powędrowało do wnęki w przedpokoju. Całe szczęście, że nie dałam się namówić na wbudowanie tam szafy, tak jak to mają chyba wszyscy sąsiedzi zajmujący mieszkania o tym samych rozkładzie pomieszczeń. Mam teraz zakątek do pracy 
" biurowej "










Stół w nowym miejscu pozyskał jeszcze jedną , specyficzną właściwość, bo gdy zapada zmierzch za oknem,




gdy zapalę na nim lampki, zaczyna lśnić kolorami bursztynu...











Córcia Marta zaprosiła nas do siebie, więc odbyliśmy krótki, dwudniowy wypad do Poznania. Bardzo lubię te klimaciki 
w jej domku. takie bardzo bliskie mojemu spojrzeniu na świat.
Mieszkają z Mateuszem w starej kamienicy na Świerczewie. Mieszkanko wyremontowali, ale z zachowaniem wszystkiego, co było stare. oczywiście po osobistej renowacji. Mała kuchnia, w której musiałała się znaleźć stara, własnoręcznie ( to chyba Marcia ma w genach ) skrobana, szlifowana, szpachlowana szafa po babci.






Parapetowy ogródek, bo brak takiego normalnego, przynajmniej na razie, zapewnia świeże ziółka i jednocześnie jest najlepszym naturalnym ( młodzi są bardzo eko  ) odświeżaczem powietrza...


Cieszą mnie u nich takie drobiazgi, tworzące wręcz scenki rodzajowe... To chyba jakoś genetycznie przeszło...




Nawet jakieś takie tenisówki powielkanocne...


Pogoda podczas naszego pobytu w Poznaniu była taka bardziej szara, ale przez pół dnia rozjaśniło się i poszliśmy na spacer, na pobliskie Szachty. Po starej cegielni pozostały wypełnione wodą glinianki tworząc wielki park ze starodrzewem i stawkami, w których teraz głośno i gwarno Ptactwo objęło we władanie ten teren i słychać nie tylko mewy, kaczki ale mnóstwo gatunków ptaków parkowych. Na tych latających mieszkańcach zna się nasza Marcia, więc mieliśmy wspaniałego przewodnika...






















Na trasie tego spaceru znajdował się taki stary dom, należący kiedyś do cegielni. Potem, w internecie, wyczytałam, że był to tak zwany Dom Gościnny. Taki piękny, tajemniczy, stary budynek.
Oj, mieć tylko odpowiednią ilość środków a mogłabym z tego zrobić bajkę... Na pewno ten dom "wyremontuję" z lekka na jakimś obrazie. Taki obraz ostatnio za mną chodzi...







Po powrocie z poznańskiej eskapady sąsiedzkie koty Rudy i Ramzik przyszły powiedzieć dzień dobry. Pierwszy urzędował już pod drzwiami balkonu, a drugi zaglądał do okna na tle suszącej się kraciastej serwety...






W tak zwanym " międzyczasie " powstały jeszcze pastele, bo zamówienia gonią






i portret Majki, wnuczki naszego kolegi z Norwegii



A teraz czas na ogródek, bo chociaż malutki to pracy w nim, praktycznie codziennie, mnóstwo. Satysfakcji też jest zawsze sporo, szczególnie gdy rozkwitną i zapachną moje ulubione róże.
Lecz jak zwykle przed pracą herbatka. 
Polecam, szczególnie teraz, taką ze świeżo zerwanej pokrzywy. Płukam, zalewam gorącą wodą, nie wrzątkiem, bo niszczy część "zdrowotnych" składników. Po ostygnięciu trochę mdła, ale można dodać kilka ( tylko kilka ) kryształków grubej soli.
Najlepiej przekonać się o tym samemu. Ruszajmy zatem w plener po pokrzywę i inne wiosenne ziółka które niech nam służą " na zdrówko"!!! Wanda

21 komentarzy:

  1. Cześć Wandziu
    wiem jak to jest przestawiać meble w mieszkaniu; kiedyś miałam ten sam problem; widzę, że sobie poradziłaś i po wiem, że masz bardzo wszystko dobrze wkomponowane w mieszkanie ... chodzi mi o wykorzystanie przestrzeni na maxa.
    Dom ze zdjęcia czarowny... pachnie sekretem;
    obrazy... cudowne ! jak zawsze
    pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  2. Twoje pastele są, jak zawsze, zachwycające. Klimat w mieszkaniu dzieci jest też taki Twój, dobrze, że przeszło z genami. Co do mieszkania w bloku, wiem dobrze, jak się przestawia meble i często to robiłam, przynajmniej miałam czysto, bo zawsze wymiatałam dużo kurzu. Stół zamiast biurka na pewno się sprawdzi idealnie.
    Pozdrawiam wiosennie.:))

    OdpowiedzUsuń
  3. Czasami wystarczy przestawić jedną rzecz ,a człowiek czuje się szczęśliwy ,szczególnie my ,kobiety ,chyba lubimy takie przemeblowania.Nawet niekoniecznie z konieczności...Mieszkanie córki równie ciepłe ,jak Twoje,a domek z wycieczki cudny,bajkowy.Tez uwielbiam takie klimaty.Dziewczynka malowana pastelami ,jak żywa.Masz talent.

    OdpowiedzUsuń
  4. Cud i bajka...
    A ta Basia z karteczki to ja???

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak się cieszę, że znowu mogę Cię odwiedzić w Twoim magicznym domku. Ja na brak miejsca nie narzekam, ale pamiętam te czasy, gdy w piątkę gnieździliśmy się na 36 metrach. Szczerze życzę Ci takiego domu, jak ten w Poznaniu. To dopiero byś rozwinęła skrzydła, a my moglibyśmy podziwiać i podziwiać. Cieplutko pozdrawiam. ☺

    OdpowiedzUsuń
  6. Wandziu, zawsze gdy Cię odwiedzam, jestem w szoku, że to mieszkanie w bloku, bo stwarza wrażenie cudnego, starego domu, lub kamienicy :) Udało Ci się stworzyć naprawdę wspaniały , romantyczny klimat. Jestem pod ogromnym wrażeniem <3
    Obrazy jak zawsze przepiękne :)
    Ściskam serdecznie, Agness :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Wandziu,
    Klimaty, klimaty, klimaty...no i te geny rodzinne, zadroszcze, podziwiam i czekam na nowe inspiracje.
    Teresa

    OdpowiedzUsuń
  8. Warsztat pracy jest bardzo ważny, potrafisz wspaniale wykorzystać przestrzeń. Obrazy piękne. Szachty na Świerczewie to miejsce moich spacerów, gdy odwiedzałam wujostwo. Tyle natury w wielkim mieście. Ten dom przypomina mi dom cioci, ale głowy nie dam dawno tam nie byłam.

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie wiem od czego zacząć tyle wspaniałości:)))stół fantastycznie pracuje za biurko,a biurowy kącik wygląda pięknie:)))mieszkanie Twojej córki jest równie niezwykłe i piękne jak Twoje:))piękne zdjęcia ze spaceru i cudny ten stary dom:)))obrazy jak zawsze bardzo mi się podobają:)))w naszym ogrodzie też dużo pracy:))))Pozdrawiam serdecznie:)))

    OdpowiedzUsuń
  10. Znam tę walkę o każdy cm w mieszkaniu, bo moje jest maleńkie. U Ciebie jest tak uroczo. Każdy szczegół zdobi. Podobnie jak u córki. Ma to w genach. Bywam w Poznaniu, ale tego miejsca nie znam. Trzeba to zmienić. Dom marzenie. Dostrzegłam tam chyba oranżerię. Pastele jak zwykle zachwycają, a pokrzywą się raczę niemalże codziennie, bo teraz jest najzdrowsza. Pozdrawiam:):):)

    OdpowiedzUsuń
  11. To w takim razie życzę samych udanych projektów zrealizowanych :) Jak jest takie nowe miejsce do pracy :) Piękne prace, wspaniały talent.
    ... bardzo podoba mi się twarz dziewczyny na przedostatnim zdjęciu... magia!
    (w tym przypadku zawstydzają mnie, te moje malowane wypocinki... )

    OdpowiedzUsuń
  12. W moim starym mieszkaniu w mieście miałam taka małą kuchnię ale kompletnie nie było na nią pomysłu.To były czasy przed-internetowe :) teraz okazuje się,ze można stworzyć coś wyjątkowego i przytulnego.To samo dotyczy Twojego mieszkania.
    Pokrzywa,powiadasz..trochę jej mam na działce.Ale pada,pada i nie chce się z domu wychodzić.
    Pozdawiam

    OdpowiedzUsuń
  13. W tym roku mam do remontu kuchnię i duży pokój - i wciąż szkicuję swoje pomysły, odwlekając z miesiąca na miesiąc rozpoczęcie remontu. No bo jak druty i szydełko wciąż mi się w ręce "pchają"? A i ogródeczek też woła: dostałam od przyjaciółki kwiaty do posadzenia i rozbudowuję i powiększam teren pod balkonem i obok. U Ciebie ogródek jak z bajki, różami jestem zachwycona, masz dobrą rękę do kwiatów:))
    Pokrzywę lubię, nawet dodaję parę listków do sałatki, lubię też lebiodę, to taki zamiennik szpinaku, a nawet smaczniejszy:))
    Serdecznie pozdrawiam:))

    OdpowiedzUsuń
  14. Podoba mi się biurowy kącik, stół też piękny. Tak szczerze, to podziwiam, że dajesz radę malować, tak troszkę "ściśnięta". Ja nie mam pracowni, ale dość duże biurko i sporo miejsca na sztalugę. Co prawda po każdym malowaniu sprzątam wszystko, ale i tak jest dobrze. Mało tego, że dajesz radę, to jeszcze prawdziwe perełki spod Twoich rąk wychodzą. Stworzyłaś niepowtarzalny klimat w swoim domu.........a córka w swoim. Ja bardziej minimalistką jestem ale u Ciebie bardzo mi się podoba. Piękne zdjęcia. Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Cudne klimaty, chciałoby się rzec " Posiedzę troszeczkę, pozachwycam się i podumam". Też mam ogromny sentyment do starych domów, które zdają się szeptać "Chodź opowiem Ci ...".Gdyby nie bariera finansowa, to posłuchałabym.

    OdpowiedzUsuń
  16. Udane przemeblowanie. Czasami też chce się takich zmian. Widać , że córka odziedziczyła gust po mamie. Obrazy cudowne jak zawsze. Pozdrawiam cieplutko.

    OdpowiedzUsuń
  17. Jakie piękne obrazy i wystrój mini pracowni, jestem pod wrażeniem-pieknie, pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  18. Ooo...jak fajnie, jestem w Redzie,a tu post z poznańskich wojaży!Super,że metamorfozę widzę na żywo, stół do pracy duży być musi, wygląda świetnie!Poza tym biurko w przedpokoju też, aż się chce siedzieć w obu tych miejscach. A najbardziej się cieszę, że jestem kiedy tapeta za oknem mojego pokoju wiosenna...jeszcze trochę senna w porównaniu do Poznania, bo tam już wszystko w pełni zielone i kwitnące... Ale nie chce wracać...zresztą nigdy się nie chce...ale teraz, gdy prawko, to będę wpadać na weekendowe nasze pogaduchy...cieszę się,że nawet kawałek mojej kuchni się pojawiło. Kociam i idę robić nam herbatkę :))

    OdpowiedzUsuń
  19. Piękne, klimatyczne wnętrza, zarówno u Ciebie jak i u Twojej córki :).
    I jak zawsze przecudne obrazy!

    OdpowiedzUsuń
  20. Podoba mi się to,że u Ciebie jest inaczej,niż u sąsiadów. Wnękę fantastycznie urządziłaś i nie zawala jej wbudowana szafa,pod sufit. Akwarele piękne,pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  21. Oj Wandeczko u Ciebie jak zwykle pięknie i klimatycznie. Aż miło zasiąść z kawusią w ręku. Pozdrawiam ciepluteńko.

    OdpowiedzUsuń