Wiosna całkiem nie wiosennie zawitała na Kaszuby. Od rana pada, szaro, wilgotno... W ramach więc wiosennego spaceru powędrowałam z samego rana do piwnicy, by rownież tam zrobić trochę "przeciągu" wiosennego...
W ten sposób trafiły do domu skarby znalezione w starej walizce, która przetrwała kilka przeprowadzek, by wylądować w kącie małej, typowo "blokowej" piwniczki. Została zastawiona różnymi przedmiotami, które " jeszcze mogą się przydać". Ale przychodzi po kolei czas na ich odnajdywanie, nieraz już całkiem zapomnianych...
Odnalazł się lniany ręcznik, z posagu babci męża, która miała pościel, bieliznę, reczniki wyhaftowane inicjałami, by nie było wątpliwości do kogo te rzeczy należą. Każda gospodyni haftowała to osobiście:
W ręcznik ten owinęty był zeszyt, w którym moja mama, w wieku wtedy podlotka, zapisywała różne sentencje pomocne przy wpisywaniu się do pamiętników. Każda dziewczyna powinna w tym czasie takowy posiadać.
"Kto ma do mnie szczere chęci niech się wpisze ku pamięci":
Walizka zawierała również kilka starych książek, może nie dzieł wielkich mistrzów, ale sentymentalnie bliskich, niektórych czytanych przeze mnie...no, wiele, wiele, niestety, lat temu...
W naszych domach, to znaczy mojej i męża rodzinie, było zawsze wiele muzyki. Potem ta przypadłość przeszła na nasze dzieci, teraz na wnuki. Zawsze ktoś grał i gra. Spotkania rodzinne, wigilia, imieniny, urodziny, rocznice to okazje do wspólnego muzykowania i śpiewów, na które bardzo pozytywnie reaguję sąsiedzi z akustycznego przecież bloku. Nie chodzi o wirtuozerię, ale pożądne granie, znajomość nut, naturalność. Stąd wiele wydawnictw nutowych zawsze zapełniało półki. Po wyprowadzce dzieci część materiałów trafiło do ich rodzin, wiele nut przekazaliśmy do szkoły muzycznej, którą kończyły nasze pociechy, ale w "walizce skarbów" odnalazło się kilka, podziadkowych jeszcze, nut.Te teraz będą zajmować honorowe miejsce jako pamiątka i ozdoba...
W szarej kopercie znalazłam znalazłam starą legitymację brata mojego dziadka, który był znanym irydologiem (dział medycyny alternatywnej zajmującej się kompleksową oceną stanu zdrowia na podstawie wyglądu tęczówki oka ) działającym na terenie ówczesnych Niemiec. Z opowiadań rodzinnych wynikało, że był bardzo wziętym specjalistą, jak również, że zajmował sie innymi dziedzinami medycyny naturalnej jak ziołolecznictwo, homeopatia. To pewnie po nim moje zainteresowania alternatywną medycyną, ale o tym kiedyś tam, w osobnym poście. W tej samej kopercie były również poradniki zdrowia, które zbierał z kolei mój dziadek, wycinając z Gazety Gdańskiej w latach 20-tych XXwieku specjalne kartki, składając je w małe książeczki. Są w języku niemiecki, jako, że Gdańsk w tym czasie był "Wolnym Miastem" z językiem urzędowym niemieckim.
Było tyle " chwalenia się" muzyką. Ja muzycznie może trochę mniej, ale też artystycznie popracowałam w tym tygodniu spełniając zamówienia koleżanek. Na dowód pracowitego spędzenia czasu od ostatniej z Wami "widzialności" przesyłam:
Hrabia Lam Part |
Zebra - Prince Serengeti Park |
![]() |
Lady Giraffe |
![]() | |||||||||||
The Lion King XX |
Wanda
Stare książki, nuty, pamiętniki, zdjęcia, dokumenty, pamiątki rodzinne uważam, że to najcenniejszy skarb.
OdpowiedzUsuńTo wszystko jest tym cenniejsze, że przetrwało nie tylko różne przeprowadzki ale i zawieruchę wojenną.
Wandziu, kolejny przepiękny bardzo sentymentalny post. I to wszystko okraszone Twoimi przepięknymi obrazami.
Pozdrawiam wiosennie:)*
powiało tu magią u ciebie Wandeczko - takie pamiątki to majątek rodzinny - piękny ost i cudne ciekawe obrazy - serdeczności ślę Marii
OdpowiedzUsuńwspaniałe zdjęcia...takie wspomnienia są piękne i nieocenione...dzięki nim wracamy do przeszłości bliskich nam osób
OdpowiedzUsuńpozdrawiam wiosennie
Piękne wspomnienia, uwielbiam takie znaleziska. To jest duży "kawał" rodzinnej historii i musimy tę historię pielęgnować i przekazywać młodszym pokoleniom.
OdpowiedzUsuńObrazy Wandziu śliczne i ciekawe w swej tematyce.
Pozdrawiam Dorota
Przywiązuję wielką wagę do pamiąrek rodzinnych, mam ich trochę i dbam o nie bardzo :) Masz wiele wspaniałych skarbów.
OdpowiedzUsuńFajnie mieć takie zaczarowane walizki:)) pozdrawiam wiosennie
Wspaniała walizka z zupełnie cudowną zawartością, idę na strych na poszukiwania....
OdpowiedzUsuńA obrazy nie dosyć, że piękne, to i dowcipne.
Serdeczności przesyłam.:))
Jesteś Wandziu doskonała w swym malarstwie, w tym klimacie, który tworzysz, w perfekcyjnych zdjęciach i aranżacjach. Po prostu Wielka Artystka ze wspaniałej Rodziny. Uwielbiam Twojego bloga, to moje najcudowniejsze klimaty. Cieszę się, że Cię odnalazłam, bo u Ciebie odnajduję siebie i odpoczywam! Dziękuję...
OdpowiedzUsuńJak miło jest wrócić do przeszłości. Wspaniałe pamiątki rodzinne. Podziwiam Twoje aranżacje i tak piękne zdjęcia. Można patrzeć i odpoczywać. Twoje obrazy są takie piękne, realistyczne. Pozdrawiam wiosennie:)
OdpowiedzUsuńCudowne skarby odnalazłaś:)))też chętnie odkopałabym taką walizkę:)))prace jak zawsze śliczne i wyjątkowe:))))Pozdrawiam serdecznie:))
OdpowiedzUsuńMe gusta, jak mawiają Hiszpanie. Uwielbiam stare rzeczy, ale niestety nie zostały mi prawie żadne pamiątki, wojna je zabrała.
OdpowiedzUsuńOstatnio robiąc porządki na strychu znalazłam zeszyt - śpiewnik mojej mamy i bardzo się ucieszyłam, choć pochodzi z lat pięćdziesiątych zaledwie.
Uwielbiam Twoje obrazy. Z dzisiejszych najbardziej przypadł mi do gustu JKM Zebra, wygląda prawdziwie arystokhratycznie.
Co za skarby wspaniale. Jak dobrze, ze sa ludzie, ktorzy dbaja o takie rzeczy..O wspomnienia.
OdpowiedzUsuńPiekne te zwierzece obrazy:)
U Ciebie jak zwykle pieknie - romantycznie i cudowny nastroj
OdpowiedzUsuńFantastyczny wpis!!! A znalezisko - prawdziwy skarb! Widzisz, mówiłam, że trzeba samemu robić porządki w piwnicy:) Książki(chcę koniecznie zobaczyć "Medycynę Ludową") i po prawuju pamiątki (wiem, że w domku jest książka przez niego napisana) - no klimat niesamowity. Na pewno po nim mamy magiczne właściwości:) I oczywiście nutki - Japoński Ogród....hmmm...zaintrygował mnie! Zamawiam:P A Babci zeszyt - od razu bym poznała Babuni pismo! Dziadka zresztą też(mieli podobne:)Super klimat Mamciu zrobiłaś tym wpisem, zdjęcia klimatyczne i bardzo fajne kadry! No, a obrazy - wygrywasz! Są wspaniałe! Wszystkie bym chciała - lew piękny(normalnie rusza mu się grzywa), lampart i zebra (świetne na dyptyk w pokoju - muszą zostać razem), a żyrafa - piękne ma oczy. Wspaniałe(zwierzętoludzie były w Pakamerii C.S.Lewisa), a ja właśnie chciałam Tobie wysłać do namalowania takiego psa-morskiego wilka z fajką i marynarskiej czapce...ach, podobne przyciąga podobne(jak Ty to mówisz:). Naprawdę fantastyczny wpis zrobiliście:* buźka. Jesteście wspaniali!!!
OdpowiedzUsuńMiło było poczytać o przeszłości i zobaczyć takie starocie. Miło, że w dzisiejszych zmaterializowanych czasach, ktoś przywiązuje wagę do pamiatek rodzinnych. U mnie też sporo takich po dziadkach. Przywołują wspomnienia i szacunek do przodków. Pozdrawiam serdecznie.
OdpowiedzUsuńPrzeniosłam się w czasie, za co dziękuję!
OdpowiedzUsuńJak zwykle podziwiam Twój talent!
Cudownej wiosny kochana, miłej niedzieli.
Piękne i sentymentalne pamiątki. Wszystkiego dobrego:)
OdpowiedzUsuńSame skarby znalazłaś. Muszę koniecznie odnaleźć starą walizkę mojej babci, mam nadzieję,że moja ciocia jej nie wyrzuciła bo były tam listy i inne pamiątki:))
OdpowiedzUsuńPotrafisz zrobic cudne zdjęcia magicznych, starych przedmiotow...ale ja i tak najbardziej jestem oczarowana obrazami,sa przepiekne!
OdpowiedzUsuńPiękny wspomnień czar. Też mam troche pamiątek rodzinnych , które bardzo pieczołowicie przechowuję. Wspaniałe obrazy. Pozdrawiam !!!!!
OdpowiedzUsuńPrzepiękne, pachnące historią i wspomnieniami rzeczy znalazłaś...uwielbiam takie pamiątki. Zdjęcia tak piękne, że obejrzałam je kilka razy o obrazach nie wspominając...one zawsze mnie zachwycają:)))
OdpowiedzUsuńPozdrawiam Cię serdecznie i dziękuję za tak piękny wpis !!!
Świetne znaleziska, książki, gazety, no i ten ręcznik, warto to wszystko nadal zachować i powracać do wspomnień:)
OdpowiedzUsuńFajne takie coś,ciekawe takie zdjęcia.Pozdrawiam serdecznie,buziaki.
OdpowiedzUsuńZawsze lubiłam oglądać stare fotografie,kiedyś dorwałam rodzinny album mojego dziadka,dobrze jest mieć takie pamiątki,w ten sposób ocalamy przeszłość od zapomnienia.
OdpowiedzUsuńMusi minąć nieraz pół życia,by docenić to co leży gdzieś zapomniane,ale na wszystko przychodzi czas.
Ciekawe zbiory i wspomnienia,a Twoje obrazy wszystkie cudne,chociaż "The Lion King XX" jest niesamowity.
Pozdrawiam cieplutko:)
Piękne, cenne pamiątki. Też mam kilka po mojej Mamie i zawsze oglądam je z sentymentem, pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńOlá, Wanda querida!!
OdpowiedzUsuńComo são preciosos esses tesouros de família!!
Guardam muita sensibilidade e histórias de momento únicos.
Suas fotos são lindas!!
Adoro sua música também!!
E seus trabalhos com animais estão bem originais...perfeitos!
Tenha uma semana bem bonita,
beijinhos,
Lígia e=ˆ.ˆ=
Wandziu,
OdpowiedzUsuńTobie i Twoim Bliskim życzę, zdrowych, pogodnych Świąt Wielkanocnych, pełnych wiary, nadziei i miłości.
Pozdrawiam serdecznie:)*