I kolejny grudzień kończy kolejny, niestety, kalendarz.
Święta coraz bliżej,więc rozpoczynają się prace przygotowawcze.
Przede wszystkim pierniki. Praca na dwa dni, ale taka tradycja już w czwartym pokoleniu naszej rodzinki, bo przecież nie może na świątecznym stole zabraknąć tego specjału!
Przepis mojej Babci Anny, dla moich wnuków już pra-pra babci, co roku sprawdza się tak pod względem wartości smakowych jak i ozdobnych stołu.
Wyrabianie ciasta to świetna gimnastyka dla rąk i ramion, bo żadna maszyna nie zastąpi ręcznego ugniatania przez długi dość czas. Ten czas co roku jakby zawsze trochę dłuższy...
Domowe skrzaty na ten czas świąteczny powyłaziły z zakamarków i też przykładały się do pracy
Dzień drugi.
Od rana wałkowanie, masa choć plastyczna to jednak trzeba naprawdę przykładać się do wałka by uzyskać odpowiednią grubość plastra. Potem wycinanie serduszek, gwiazdek, bałwanków
specjalnymi blaszanymi foremkami, których kilka pamięta czasy jeszcze mojej Babci, ale ostatnio znalazłam w sklepie takie plastikowe cosik i też dobrze się sprawuje
Piekarnik też się napracował. Co 10 minut nowa porcja pierniczków na blasze lądowała w jego rozgrzanym brzuchu...
A późnym popołudniem zaczęło się ozdabianie. Malowanie lukrem i posypywanie kolorowymi "robaczkami", przyklejanie pokruszonych orzeszków itp.
Prace zakończyły się dopiero późnym wieczorem. Na stołach piętrzyły się stosy smakołyków piernikowych. Teraz wyciąganie puszek specjalnie zbieranych w świecie, podczas naszych rodzinnych wyjazdów, by pierniki skruszały odpowiednio. Puszki te to też element ozdoby domu w tym przed i świątecznym czasie.
Od Mikołaja przybywa w domku również coraz więcej świątecznych ozdób, by zakończyć ten przygotowawczy okres ustawieniem choinki, ale to przed Wigilią...
Jak zwykle musiałam się jeszcze wykazać "artystycznie", by zaspokoić zamówienia na obrazowe prezenty pod choinkę. Jedno z zamówień było dla pilota sportowego, więc trzeba było stworzyć coś na temat... ( dla pana...)
Poza tym kilka aniołów na wystawę do pałacu w Krojantach
i mający przynieść szczęście w biznesie
Za oknem plucha. Leje, wieje - wcale nie zimowo. Zapowiadają co prawda jakieś tam oziębienie, ale ja już powoli przestaje wierzyć, że wrócą znowu niegdysiejsze zimy, śnieżne i mroźne.
Moje "ręcznikowe" miśki jednak na wszelki wypadek otuliły się szaliczkami, więc może Święta będą na biało. A ja, delektując się herbatką z własnoręcznie zerwanej mięty, ruszam w internet ,
w poszukiwaniu podchoinkowych prezentów.
Życzę miłym moim Gościom równie przyjemnego ciepełka wytwarzanego nie tylko przez herbatki...
Wanda
Witaj słonko dawno nie gościłam u ciebie ale jak zawsze w stylu cudownie pięknym i super kolorowo masz jak zawsze - serdeczności ślę Marii
OdpowiedzUsuńAleż pierniczków wielka masa!!! Podziwiam cierpliwość w pieczeniu, zdobieniu i układaniu do cudnych pojemników. Domek ozdobiony, przygotowany na świateczny czas. Pieknie i tak cieplutko w Twoim domku, miło się u Ciebie czuję:)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie.
Jak u Ciebie pięknie,smacznie i pachnąco. Narobiłaś takiego smaku. Ja w tym tygodniu będę piekła ciasteczka. Pozdrawiam:):):)
OdpowiedzUsuńJaki smaczny post. Ale masz wspaniałych pomocników do robienia pierniczków. Uwielbiam jeść pierniki, ale robić to już mniej. Ciężko mi wyrabiać ciasto moimi łapkami. Podziwiałam też prześliczne puszki. No i Twoje obrazy, marzy mi się żeby kiedyś któryś z nich zawitał do mojego domu. pozdrawiam serdecznie i czekam na następne świąteczne dekoracje .
OdpowiedzUsuńPięknie zdobisz domek do świąt i ta masa kolorowych i smakowitych pierników.Masz pracowitych pomocników i ja muszę się rozejrzeć w domu ,gdzie odpoczywają moje skrzaty domowe może by troszkę pomogły.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie Lucy:)))
Porcję smakowitych pierniczków na dużą rodzinę zrobiłaś.Wałek się napracował i kuchareczka też. Obrazy piękne, jak zawsze, ten mający przynieść szczęście w biznesie najbardziej mi się podoba.U nas wczoraj lało, a dzisiaj są takie chmury,że wręcz ciemno. Taka pogoda nie nastraja świątecznie,ani zdjęcia udziegów w plenerze nie wychodzą. Może jednak przyjdą mróz, słońce i śnieg.Pozdrawiam Cię Wandziu.
OdpowiedzUsuńCudowne,świąteczne klimaty!!! Pierniczki wyglądają bardzo apetycznie i jak ich dużo:))Obrazy wspaniałe:)) Serdecznie pozdrawiam:))
OdpowiedzUsuńPięknie u Ciebie i bardzo świątecznie.A zapach pierniczków babci Ani czuję u siebie :)
OdpowiedzUsuńMiłych przygotowań!
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńJak pięknie jest u Ciebie, kolorowo, pachnąco, świątecznie.
OdpowiedzUsuńSerdecznie pozdrawiam:)
Zapachniało mi goździkami, cynamonem, Świętami... Przydałyby mi się takie skrzaty do pomocy:)) Anielskie obrazy bardzo przypadły mi do serca - pięknie u Ciebie, jak zawsze!
OdpowiedzUsuńSerdecznie pozdrawiam:))
Wprowadziłaś taki nastrój,że aż chce się świąt...już.Cudowne zdjęcia,a przepis na pierniczki zachowam ,może się kiedyś skuszę,bo u nas nie mają popytu,niestety.
OdpowiedzUsuńAleż u Ciebie Wandziu cudnie i klimatycznie, a Anioły skradły moje serce...
OdpowiedzUsuńWandziu, nie ma to jak tradycyjny rodzinny przepis, szkoda tylko,że nie na moje nadgarstki:( Cudowne dekoracje, a najbardziej podobaja mi sie tym razem Twoje puszki na ciastka i inne łakocie, o obrazach nie wspomnę, sa niesamowite:)POzdrawiam Bea:)
OdpowiedzUsuńPięknie , magicznie jest w Twoim domu Wandziu. Pierniki w takich pięknych puszkach będą smakowały jeszcze bardziej . Uwielbiam Twoje malarstwo. Pan lotnik chyba będzie w siódmym niebie , takie laski namalowałaś , że hej ! Pozdrawiam ciepło.
OdpowiedzUsuńPięknie, świątecznie, smakowicie i artystycznie. Magiczny Twój domek Wandziu. Pierniczki kuszą tak, że ślinka leci. Puszki, puszeczki wspaniałe. Dekoracje i ozdoby również. No i Twoje obrazy, szczególnie anioły, choć pilot też będzie przeszczęśliwy. Pozdrawiam gorąco:)
OdpowiedzUsuńOch jak lubię Twój dom pełen arcyciekawych dekoracji. Widać artystyczną dusze. Pierniczkami zapachniało aż tutaj. Pozdrawiam Wandziu cieplutko.
OdpowiedzUsuńNajlepsze pierniki na świecie! Dodatkowo podsycone wspomnieniami z dzieciństwa więc nie przebije ich po prostu NIC! A puszki domki rozbudzały moją wyobraźnię jako małej dziewczynki( znam je na pamięć z każdej strony) :) Mam nadzieję, że dla nas troszkę pierniczków zostanie...smutno, że ich nie robiłam z Mamcią. Pamiętam jak nie szłyśmy do szkoły i Babcia przyjeżdżała i cały dzień piernikowanie!!! UUUU...jakie obrazy - fajne te pilotki:) a aniołek pierwszy w szczególności piękny, no i jest i rudzik...ach, juz za tydzień w domu! Nie mogę się doczekać...straszliwie tęsknię!!! Kocham. M
OdpowiedzUsuńZapach świątecznych pierniczków czuję aż tutaj, a magia świąt w Twoim domu zagościła na dobre:)
OdpowiedzUsuńWandziu, u ciebie dzieje się prawdziwa magia.Ilość pierniczków imponująca. Pozwalam sobie zgarnąć przepis i pierniczka do herbaty. Buziaki :-)
OdpowiedzUsuńWandziu!
OdpowiedzUsuńŻyczę, aby ten szczególny czas Bożego Narodzenia był czasem radości, przebaczenia, jedności, pokoju i miłości...
Pięknych Świąt Bożego Narodzenia!!!